Sztelak Marcin


Kodycyl. Słówka z próżnicy



Rozdęty
– później pęka;
bańka mydlana, balon.
 
Wszystkie martwe zwierzaki
na pogrzebie i odczytaniu testamentu.
Ze skrawka gazety, który pełnił rolę wypełnienia
w bucie.
 
Dziurawym na przestarzał. Z jednej strony pięta,
dalej nice. Albo zaświaty.
 
I ani słowa o zdrowych zmysłach, tylko
coś w stylu:
Sam sobie wróżbą, szklaną kulą,
wyświechtanym tarotem – prorokuję:
kiedy już się stanie, wszystko
straci znaczenie. Przynajmniej dla mnie.
 
I tak dalej, aż do kropki. Czyli końca.
 
Sflaczały
– niepompowalny;
mokra plamka, strzępki.
 



https://truml.com


drukuj