sam53


korytarz oświetlony zachodzącym słońcem (adres pamiętam)


tamte schody wydawały się bardziej strome
niż ściana Averteur w Alpach
dziadek schodził zawsze tyłem
ja z zamkniętymi oczami
do tej pory miewam zawroty głowy
gdy patrzę w dół

świat z wysokości pierwszego piętra
wygląda na mniejszy
zamazany obraz w niekończącej się dziurze
głęboka studnia w której wiatr pędzi tylko w górę
nieokreślona otchłań z poręczą od zewnętrznej
dla wrażliwych inaczej

bez pasów bezpieczeństwa ręcznych hamulców
z wypisanym aktem zgonu zamiast długopisu
w kieszeni anonimowego lekarza pierwszego kontaktu

a przecież jesteś trwasz
z każdą chwilą bliżej parteru
w nierównej walce z czasem
w którym nie ma miejsca na ostatniego z filtrem

tylko poezja zatrzymuje się wpół drogi



https://truml.com


drukuj