Yaro


ćma


księżyc na niebie
swobodnie wokół lampy krąży ćma
jakby  zerwać chciała twoje szaty
wedrzeć się do bram serca nie pukać 
by serce również dla niej biło
 
ogień dotyka moich zimnych dłoni
pobiec z tobą tam gdzie horyzont 
nie kończy się zaczyna nowy dzień
 
historię swoją nawijać na uszy
drżeniem warg wyrazić siebie
unieść skrzydła gdzieś na szczyt
ukryty wśród białych chmur
 
nadciąga świt fajnie mi się śniło
znam ten znak na właściwą drogę
mroczny stres ma siłę
zgubiłem motywację opadają ręce
czuję się jak suchy liść który podrywa wiatr
 
on już nie cierpi okopcona ćma
życie mieszka tu od lat
zwariowane dzieciaki to my
oszalały świat naprzód gna
gdzie spieszno mu



https://truml.com


drukuj