Sztelak Marcin


Te salutant



Tak straszyli sądnym dniem, tymczasem spokój,
aż nudno. Ziewamy, rozłożeni w pozach
uznawanych za frywolne.
 
Dzień jak dzień albo i noc, kto to wie,
skoro oczy zamknięte. Skóra pewnie sucha
jak wiór, lecz brakuje rąk by to sprawdzić.
Namacalnie.
 
Podobno nastał czas nielegalnych zgromadzeń,
za chlebem. Czarnym niczym ziemia, pramatka.
A nam przekornie śnią się igrzyska, więc wołamy:
Ave Caesar.
 
Niestety nikt nie odpowiada,
nawet kciukiem skierowanym na dół.



https://truml.com


drukuj