Yaro


upojony mieni się szkiełkami


upojony dniem 
budzę sny ledwo żyw 
prawie bardziej martwy
rozjechany ptak 
 
ciężkie powieki dźwigam 
nade mną twój wzrok przyciska do podłoża bardziej
pora wstać wyleczyć się tym co struło
odnowa biologiczna żal za dupę ściska
wyciągam pięć złotych nie będzie na papierosy
 
wychylam dzień gorzki sen
za sklepem cień nie spocę się
dziewczyny które kochałem 
tez kochać chcą lecz nie mnie
 
mija dzień za dniem 
z marskością wątroby starzeję się
noc wygania sklep zamknięty jak mój mały świat
przykrywam się starym kocem 
nie jestem sam z boku sierściuch mruczek



https://truml.com


drukuj