Yaro


jabłuszko sandomierskie


dość bzdur dość zjełczałego jadła
wytartych teksasów bandamek 
dość czarnych skór i łysych głów
dość metalicznych strun 
 
śmiała młodzież bez perspektyw 
spalone na starcie drobne jak ważne marzenia
dość ściszonej muzyki
wszystko na full browar miłość 
niech wali po ścianach stare wredne babsko
Irenka z dołu zwapniała zapadła na starość
 
przeszkadza jej nawet na klatce światło
na melinach gdzie zmrok 
zapachem zupy na kościach ostatni gasi światło
nigdy nie zapłonie płomień w naszej głowie
 
przy skalniaku półmrok ściskam flaszkę 
patykiem pisane odciśnięte w dłoni
dobroć z sandomierskich jabłek
 
muzyka cykad żaby słabe 
ciepła woda każdego szkoda
zbudujemy im żłobek tuż przy autostradzie
 
dziewczyny na tirostradzie między klientami 
zabawia żabę inaczej muszę iść
ruch wzmożony przy ulicy polnej
pisać kolejny tekst kilka odważnych słów 
oby rano zdrowe oko po libacji obok



https://truml.com


drukuj