Poetry

Marek Gajowniczek


older other poems newer

8 october 2017

Koza w mimozach

Przybrały mimozy
wojownicze pozy,
że będą Koziołka
wsadzały do kozy.
Na to dwaj panowie,
co byli po słowie,
chcieli go głowie
pacnąć w  Pacanowie.
 
Wiadomo, że głowy
sąd poruszyć nie da.
Układ jest niezdrowy.
Nic nie zyska biedak,
bo mogłaby pęknąć
naciągnięta struna.
Mimozy już miękną.
To sprawka szoguna!
 
Rzekł na to dobrodziej:
Pośpiech - czasu złodziej.
Ulegasz narodzie
polityce koziej!
Kiedyś także "pierwyj"
pójdzie do rezerwy.
Wszędzie widać szczerby.
Czas ukoi nerwy.
 
Koza bez powroza
pasła się w mimozach.
Nadal w dumnych pozach
łaziła po łozach.
Oset kolce szczerzył,
a łopian baldachy.
Bajkom nikt nie wierzył.
Śmiano się... po pachy.
 
Dla chybionych rewolt
słowa nic nie znaczą.
Na pochyłe drzewo
wszystkie kozy skaczą.
Gdy braknie nowego,
cieszą się złe dzieje.
Wiadomo - z próżnego
kropli nie wylejesz.
Nawet jeśli spadnie
drobina goryczy -
odbije się na dnie.
Dla góry jest niczym.
 






wybierz wersję Polską

choose the English version

Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1