3 april 2026
Medytacja II
Język wydaje mi się bytem samoistnym. Wywołuje w nas doznania. Tj. język poetycki. Tam jest o faktach, tam jest o brzmieniach, tam są konstrukcje rytmiczne, tam obrazowanie, gdzie indziej abstrakcja. Ale język to język, to trochę jak powiedział ktoś o muzyce, że ona sobie jest. Dla orfików to natchnienie, dla sceptyków prawa półkula. Można pracować nad tym i manipulować tym, choć nie lubię tego słowa w tym kontekście, ale to jest byt samoistny wywołujący w nas doznania. Wyciąga się ze skarbnicy języka, i, jeśli komuś to dane, coś się do niej zwraca, dodaje. Wykoncypowano ideę "śmierci autora", i jeśli w niej chodzi o to, o czym piszę, to się z nią zgadzam. Czasami z resztą mam wrażenie, że we wszystkim chodzi o jedno i to samo, tylko różnie to się ujmuje, jak w tym wiecznym krążeniu u głupiego Fryderyka N.
A Prawda? Mon Dieu, co to jest Prawda? Szukam jej w teologii, to jest, nec plus ultra. Oczywiście mam swój gust z tym związany. Ponoć w Oxfordzie mówili "ignorant", bo to z łaciny, zamiast "agnostyk", bo to z greki. Ja o tym piszę jako o pytaniu ontologicznym, na które nie potrafię dać odpowiedzi. Przynajmniej ja to nazywam pytaniem ontologicznym. To ten mój sinthome. Szczep takich i innych doświadczeń bytu przygodnego destyluje się w wiązkę. Może kiedyś to zrozumiem, na razie nie. Można by to lapidarnie ująć w taki sposób - czy Prawda zawiera w sobie Piękno, czy też Piękno jest w oku patrzącego. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, ale mam wrażenie, że da się pojąć, co mam na myśli. Niektórzy twierdzą, że to kwestia decyzji.
Poetry
Prose
Photography
Graphics
Video poems
Postcards
Diary
Books
Handmade