Prose

Marek Tykwa


older other prose newer

25 october 2014

Pogrzeb

Tyle lat minęło, że nikogo pewnie nie poznam. Ciotkę na pewno. Ciotka się nie zmienia. Jak dzwoni do mamy, albo mama do niej to też zamienię z nią dwa słowa. Jestem na bieżąco, ale co z resztą? Tak daleko to zaszło, aż po córki i wnuki. Trudno ogarnąć ten obcy, rodzinny tłum. Na drogę wziąłem wódę od niezależnych osiedlowych dystrybutorów. Tam takie klimaty się sprawdzają. Podróż była ciężka, spocona i długa. Stoję pod ścianą w kuchni bez celu po dwóch głębszych i fajku. Żeńska część rodziny się całkiem rozkleiła. Biadolą i biadolą. Normalnie gołoledź. Nie będą miały kogo męczyć, czy co? Wujek nie wytrzymał poniżania i spierdolił. Codziennie się o to modlił. Jeździł rowerem do pracy, a później z pracy do domu. Czasem prowadził, bo był zawiany. Miał cukrzycę i zasypiał przed telewizorem. Wreszcie jest mu dobrze. Pozbył się bólu ziemskiego. Do śmiertelników to jednak nie dociera. Nawet płaczą ci co tu przychodzili tylko, żeby się nachlać. A takich u ciotki to nigdy nie brakowało. Harmider w kuchni to od samego rana było już słychać. Nie mogłem czasem na to patrzeć. Wóda i wóda. Jak to na wsi. Pół szklany i w gardło bez popity. Teraz tego zabraknie, bo po tym raczej się nie zwiększy. Ciotka przestanie zapraszać, chociaż w sumie to nigdy nie zapraszała, sami przyłazili, jak te bure bezdomne koty. Może dlatego ryczą. Że nie będą mieli gdzie degustować. Albo całkiem się wszystko obróci o 90 stopni i zaczną chlać jeszcze więcej, na smutki, cholera wie. Tak czy siak, wszyscy wyglądają jak po dragach, albo trzydniówce. Jakby się mieli zaraz masowo na trumnę rzucić i ją przewrócić z niedowierzania. Ja jakoś znoszę to dobrze. Czasem trudno to zrozumieć, ale trzeba się radować, jak ktoś odchodzi, bo chociaż nie ma go już wśród nas, to jest mu tam o wiele lepiej niż tu. Tak to sobie zawsze tłumaczę. Dlatego nigdy się nie smucę na pogrzebach. O ile w ogóle na nich bywam. Bo jak mi się nie uda z tego wymigać i jakimś ostatecznym brakiem koła ratunkowego się tam znajdę, to tak jakby mnie nie było. Nie żeby była jakaś znowu nieokiełznana nawałka tych pogrzebów czy coś. Zresztą, po co z góry zakładać, że nie trafił tam gdzie trzeba. Chociaż w takich dniach trudno wywrzeć na kimkolwiek założenie, że nie jest źle. Bo skąd mamy niby wiedzieć czy jest mu tam naprawdę dobrze, czy źle. Możemy tylko gdybać. Jedyne co jest pewne to fakt, że każdy z nas się o tym przekona osobiście, jak przyjdzie jego nieunikniona kolej. A na razie póki co. Nie będę snuł domysłów, a już na pewno nie przyjdzie mi do głowy sprawdzać to wcześniej. W tej kwestii nie mam zamiaru rozpychać się łokciami jak motocykliści. Lepiej się tym na zapas nie zamartwiać. Ja tam o swojej śmierci w ogóle nie myślę. No może jak  wejdę z kimś na temat, ale żeby tak samemu, to nie. Bóg wie kiedy to nastąpi. Mi to w zupełności wystarcza. Zabierze mnie w odpowiednim momencie. On wie najlepiej co jest dla mnie dobre. Jak wykonam wszystkie wyznaczone mi tu na ziemi zadania. Oby to się stało we śnie. Bez tej całej starczej zaopatrzonej w ból druzgocącej degradacji. Modlę się o to. A póki co trzeba dać sobie na luz i dobrze czynić każdego dnia. Mieć czyste sumienie i uśmiechać się do ludzi póki są. Strasznie zimno w tym pokoju. Wujek wygląda jak z plasteliny. Paznokcie u nóg dziwnie wystają z trumny. Dwie próby z założeniem butów nie wypaliły. Trzeba przynieść sekator do gałęzi. Te nie podcięte szpony, wyglądają jak porośnięte mchem zadziorne listewki. Gdyby ktoś nie chcąco opuścił klapę to rozprułyby wieko. Ciotka specjalnie pootwierała okna, żeby zwłoki wytrzymały do poniedziałku. Z życia trzeba się śmiać, pod warunkiem, że nikt z tego powodu nie będzie płakał. Ciotka oczywiście pyta kiedy się ożenię, ale odpowiadam że nieszczęść w tej rodzinie to na razie chyba wystarczy. Zrozumiała.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1