Prose

Slawrys


older other prose newer

13 april 2011

sekta

Jesień 1986r
Ciepły dzień, kontrastujący z rzeczywistością tamtych
czasów.
Przypadkowa, a może wcale nie, sytacja. Ulica w szarym
mieście. Naprzeciw mnie idzie 5 wyrostków, starsi o kilka
lat. Szukać zwady nie ma sensu, bujki były wtedy na porządku
dziennym. Samotnie lepiej nie było chodzić, lepiej zmienić
kierunek. Skręciłem w ulice, a to pech, idą za mną w ich
głosach słychać agresje - z kimś chcą się rozprawić.
Głosy są niewyraźne, ale wyrywkowe słowa dają swoje do
zrozumienia. Myśl szybko wpadła do głowy, weszłem w najbliższą
bramę. Dziwne, zatrzymali się, kogoś spotkali
- szczęść Boże
- szczęść Boże, wejdźmy do bramy. Lepiej żeby nas nikt
  nie zobaczył.
Cholercia w tej bramie to ja już jestem, szybko wyszedłem
na piętro. Tamci weszli do środka;
- macie tu johambine, dodajcie do wina, będzie robiła co chcecie
   załatwicie tą k..we, na koniec rozbitą bytelke jej wsadźcie
- a co jak się ktoś dowie?
- nie martwcie się, mamy swoich ludzi na policji i w sądzie
  nic wam się nigdy nie stanie
Rozmówcy wyszli z bramy, rozeszli się.
No to co teraz zrobić, mam już dość zatargów. Może to głupi
żart, nie możliwe żeby to zrobili. Pójdę za nimi, niestety to co zobaczyłem
było czymś nienormalnym.
Na policje nie ma sensu, mają swoich ludzi. Dziewczyna okaleczona,
potrzebuje pomocy, nie zostawie jej tak. Choć taki był ich plan miała
się wykrwawić. Pobiegłem do szpitala, na dyżurze był lekarz
opowiedziałem wszystko. Spojrzał na mnie, podał mi coś
- zażyj to, musisz o tym zapomnieć.
   
Nie dało się zapomnieć;
 
miesiąc później;
- coś ty zrobił, sama sobie była winna, wiedziała po co idzie
  zniszczymy cie
 
wiosna 1990r
- pamiętasz gwałt w J....le, zniszcze cie, uczyłam sie psychologii
chłopa zabić, nikt ci nigdy nie poda ręki, moja matka zabiła swojego
chłopa ja to zrobie jeszcze lepiej
 
lato 1990r
- oni o tobie wszystko wiedzą, to przez ciebie poszli siedzieć, to
  byli nasi ludzie, zniszczymy cie społecznie. Nawet przewidzieli
  że się z transu wybudzisz i tak dopną swego. Jak zepsujesz
  nam tę intrygę, to cie tak załatwimy że nie będziesz dupczył
  do końca życia
 
czerwiec 1993r - spotkanie sekty
- mąż gwałci żone - rozkazujący ton, siedzę jak w letargu
- nie możliwe - odparłem resztkami sił
- przekonamy się - szyderczo zaśmiał się
 
Co potrafią sekty nie będę opisywał, nie zgwałciłem jej. Za bardzo
ją kochałem. Po za tym zacząłem wybudzać się z transu hipnotycznego.
Dużo wymuszają ale staram się wyrywać im i postępować i pisać innaczej
jak chcieli.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1