Poetry

Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky


older other poems newer

24 march 2011

Bez zniewolenia

posłuchaj mnie musisz mnie posłuchać uważaj skup się
żeby to co powiem nie było niebawem przetłumaczone z polskiego na twoje
moment jest niezbyt odpowiedni żeby o tym ale który właściwie jest dobry
i nie myśl że ja dziś żeby cię dobić skopać leżącego zemścić się
ten wrzód trzeba było kiedyś przeciąć bo i tak balansujemy na granicy uogólnionej sepsy
mówiąc wprost lepiej wcześniej niż później czy jak tam lepiej teraz niż wcale
wierz mi ta decyzja nie była dla mnie ani łatwa ani przyjemna
i to nie tylko jeśli chodzi o twój stan obecnie i w niedalekiej przyszłości
ale na pewno jest dogłębnie przemyślana wzdłuż i wszerz i jest moja tylko moja bez nikogo
zdziwisz się lecz On nie ma z tym nic wspólnego
nie powiem twoje podejrzenia były słuszne choć dowodów prócz domysłów nie miałeś
On naprawdę nic dla mnie nie znaczy ni dzisiaj ni przedtem
nie sądzisz chyba że mogłabym z nim na poważnie
po pierwsze jest drugi raz żonaty po drugie to oprócz wielkich ilości zer na kontach to nic nie ma
a po trzecie kto poważnie traktuje faceta który na pierwszej kawie pakuje ci łapę do majtek
tak być może to zwykły cynizm ale cóż świat jako całość jest cyniczny
niewykluczone iż powstał z lodu mówiłeś mi kiedyś o teorii Hannsa Hörbigera
albowiem lód to przecież ból i to najgorszy bo bezbolesny a myśmy właśnie z bólu
a ty zawsze mówiłeś że to wszystko jest bardzo poetyckie więc niewątpliwie z bólu
jak poezja co jest bólem samym w sobie i tylko bólem
od pierwszego otwarcia ust aż do zamknięcia ostatniej książki
od pierwszego dnia miesiąca do ostatniego jajka w lodówce
od pierwszych jabłek zielonych papierówek do pożegnalnego łyku soku z kiszonej kapusty
zastanów się przez chwilę może jednak warto rozedrzeć skąpy przyodziewek otulić ten głaz
przenieść punkt ciężkości zaśpiewać intymną surę na część stoickiego El Dorado
b e z    z n i e w o l e n i a   siedząc nad partią warcabów przy zagiętym podziale posłannictwa
kiedy kilkanaście niecelowych godzin zostaje przeniesionych w kolejny wieczór -
w refrenie znoszonego Fausta piecza nad siostrzanym uniesieniem wiedzie na nieżyjące pokuszenie
jak prywatną kataraktę ociemniałych tylko na chwilę krzeseł zgaszonego światła






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1