Poetry

Florian Konrad


older other poems newer

27 may 2016

Cafe Unflor

Dedykuję E. Choć to nie tekst o Niej. Ani o mnie. 

 
lustrzany pech: kot poczęstował mnie kleszczem
zmyślona panienka nie odstępuje na krok
 
włóczy się, jakby nie miała nic do roboty 
żałosna postać z kamieni, pustaków narzutowych
cień o dwóch garbach (głęboko się wgryzły)
 
próbuję strzelić w pysk
śmieje się, coraz bardziej przejrzysta
nie pomaga nawet odpędzanie pochodnią
 
nocami oboje klęczymy na grochu
szkle z potłuczonych karafek
 
w obojgu nas- wizja. przytulny lokalik
 ciepłe, plastelinowe stoliki przy których 
małe ślicznotki odrabiają prace domowe
z wychowania do życia w rodzinie
 
(sfotografować każdą- byłby niezły fapfolder! 
albo śpiewać im jak Manson- Warner
 o śmierci i walentynkach
patrzeć jak czernieją z podniecenia)
 
dopala się szlug. chcę wykrzyczeć lasce w twarz
że jej połowa nie istnieje
ja swojej nie zdążyłem wziąć do ust
 
ale jakoś się krępuję. wypchane głowy
odwróciłyby się ze zgrozą
 
siedzę cichutko. coraz więcej dymu
aż kleszcz się krztusi
 
 
https://www.youtube.com/watch?v=5soixb2U6xM_=_






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1