Poetry

Florian Konrad


older other poems newer

22 may 2018

Narkozy

budzę się w południe z dziwnym uczuciem
nie kac, ani deprecha
robal o zielonej mordzie - tak to widzę
(w co przeistoczy się larwa? 
w szklanego motyla?)
 
odnoszę wrażenie, że życie to nienaprawialny
bubel, coś jak rower ulepiony z masła
w dodatku o betonowych oponach
 
jak nim pojechać do najbliższej krainy bajek?
 
wieczorem wraca humor. dzieci za oknem
usypują kopce. architektura funeralna: 
pod piachem rozciąga się sieć korytarzy
są tam sale operacyjne, balowe
nawet jedna, przytulna salka tortur
istne miasto, które istnieje wstecz
 
myślę o tym, co nietknięte, skazane na ciemność
przywołuję w pamięci twarze, miejsca
 
zwierzątko drzemie otoczone kokonem
ciekawe, co z niego wyjdzie
 
 
Florian Konrad, Ukochana
2018






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1