Poetry

Chajot


older other poems newer

13 february 2012

Niepokój


Nie wygnaj spojrzenia na Pola Elizy,
kiedy szemrzą liście, złocone witezie
kołując z trotuaru aż hen, po markizy –
to Eol wstawiony znak jesieni wiezie.
Wiatr zrywa się mocny, chłód blokowisk toczy.
Spod auta wypruwa bielony kot dziki,
szamoce się; w prawo, czy w lewo ma kroczyć,
by jak najwięcej zasiewać paniki?
 
I instynkt ofiary i wola przetrwania
rozbudza się, tłuc chcesz, sparing z bestią gibką.
Kroczysz jak buldożer nie do zatrzymania,
by twarzą w twarz stanąć… z foliową torebką.
Brakiem żywej duszy miasto nie pokrzepia,
nader szybko pierze suną pod gwiazdami,
grymasi i rzęzi metal, co jak rzepa
krzepki był i tęgi wszystkimi czasami.
 
Nie raz jeszcze ukrop poczujesz pod skórą,
gdy stęknie lub skrzypnie coś jak szelest gończy
po ciszy, studzenie nie współgra z naturą…
Nie pij Eol, nie pij, bo to się źle skończy.
 
/28.11.2011, 1:06/






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1