Poetry

Tamara Titkowa


older other poems newer

7 june 2014

skóra dłoni naciąga się 29 lat wcześniej

Dom , który zamieszkuję na okres 60 lat
 wspólnie  z tymi, co wynajęli mnie do życia
przez czas 
za czas na  czas, 
pełen jest suszek:
 niespełnionych ruchów: ust, rąk, głów, serc.

Suszydła te:
utykane
rozwieszone
układane
przypinane
zamykane.
I mimo, że stawiane skrupulatnie,
 z pełnym szacunkiem
wszystkie one są:
-P O-
poutykane
porozwieszane
poprzypinane
pozamykane.

Dom ten, 
w którym ciało, co należy chwilowo do mnie
dusi.
Każe 
patrzeć na nieruchome życie i wciąż żywą śmierć:
-bilety "do" -  z cztero-cyfrową datą rozpoczętą od "199"
-pocztówki z pismem tym samym, co zakupów porannych litania wtopiona w lodówkę
-pożółkłe  bukiety nagrobne.

Wszystko to w okół.
A na stole  przede mną 
jedyna żywa rzecz:
pudełeczko z patyczakam
i tak samo - nieruchomymi.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1