Poetry

Arwena


older other poems newer

12 september 2011

opalenizna dobrze kryje

na koloniach
z przepakowanych plecaków
szybko wietrzeje zapach
płynu do zmiękczania
 
w białe podkoszulki
wciska się smród
kuchni polowej
przypalone placki
smakują powoli
 
dobre zostaje pod lasem
na złe
spakowane szyszki
suszone komary
patyki rzeźbione w inicjały
pierwszych miłości
których nie zapomina się
do końca życia
 
przez kilka dni
większość nie opala w słońcu
nic poza buzią
pełną jagód i uśmiechu

kiedy bledną siniaki
można w końcu
podgrzać krew
ale właśnie wtedy
wracają do domów
świeżo malowanych
ścian od których
odbija się kac
a w wiadomościach
porannych najpierw ofiary
 
pogoda na końcu






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1