Poetry

Robert Hiena


older other poems newer

1 january 2011

Odwilż i nic

Boryna kroczył po polu
sypiąc krwawą dłonią
popiół spalonych dzieci.

W wersji polskiej udział
niechętnie wzięli:

-Ja i moje inne ja.

Może każdy z was,
w końcu to Bóg decyduje

komu petarda upierdoli
kawałek twarzy.

Szczęśliwej wymiany
kalendarza - wyrywanego.

Bo chyba on jedyny
daje mi jakieś sensowne

rady jak żyć, by wyrwać
jego ostatnią kartę.

- déboire .!






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1