Poetry

Kreton


older other poems newer

5 march 2026

-

Kwiatów na łące nie sposób uchować
Patent ten krwią mnie plugawi
To tak, jakbym w dom poszedł
I rozdzierał szaty
A wszystko to byłoby na nic

Ni iskra zapłonie, ni owad zabrzęczy
Bo wszystko to szum, tarabany
Jak być pod nim, legnąć
Przewodzić się dłoniom
Przyjaznym jak przepaść otchłani

Gdy patrzę w jej oczy, spojrzenia nie widzę
Chociaż szeroko otwarte
Czy to w mojej mocy? Czym ja gdzieś zawinił?
Czy wszystko już dawno zatarte?

Dziś chwytam jej rękę i idziemy razem
Tańczymy ostatni nasz taniec
Czy da się prowadzić?
Ulegnie namowom?
Wszystko, co robię jest dla niej

*

On jest jedyną osobą, co słyszę
Kiedy on do mnie przemawia
Co inne jest głuszą, mordergą marudną
To dzięki niemu ja latam
A lot ten, choć wzniosły niebiańsko
Jest jednak nieco ponury
Bo z każdą sekundą i w kolejnym ruchu
Obrywa mi kawały skóry






wybierz wersję Polską

choose the English version

Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1