Poetry

absynt


older other poems newer

1 april 2025

Nie nauczysz mnie latać

Ko­lo­ro­we szkieł­ko otu­lo­ne je­dwa­biem, znak, któ­re­go nie warto
od­wi­jać, ostrość ośle­pia. Boli, gdy oczy mają za dużo świa­tła,
mar­twe prze­strze­nie emi­tu­ją widma, ja­kich nie spo­sób okieł­znać.
Rodzi się coś na kształt cie­bie, ogni­sta kula.

Do­cze­kasz ciszy, do­tkniesz zim­nej ścia­ny i zro­zu­miesz, dla­cze­go
kwia­ty są tak nie­trwa­łe, a ludz­kie serce za­po­mi­na­ naj­szyb­ciej.
Na­brzmia­łe pier­si do­ma­ga­ją się cie­pła, dłoni wy­ćwi­czo­nej
w obie­ra­niu po­ma­rań­czy, ję­zy­ka pra­oj­ców.

Obok ktoś prze­kli­na, wszech­obec­na nuda po­wle­ka twa­rze.
Wy­trą­co­ny z dłoni gest lą­du­je za barem i krwa­wi. Zdej­mu­ję
ban­daż, nie­wie­le słów. Pa­mięć nie lubi praw­dy. Wiecz­ność
nie ist­nie­je, z nią od­cho­dzą wszel­kie obiet­ni­ce. Nigdy nie
zo­sta­niesz mo­ty­lem.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1