Poetry

Sztelak Marcin


older other poems newer

26 june 2017

Wylinka

 
Szur, szur, szur
— sepleniący szelest realizmu.
Wciąż wije się w ciemnych zakamarkach,
zmienia skóry.
 
Oślizgły, ale chłodny w dotyku,
aksamitny — językiem wybiera drogę
myślą.
 
I nie pomaga malowanie ciała
w ochronne wzory. Kolejne warstwy farby
łuszczą czas.
 
Upływa w sekwencjach zmian
pogody. A parasole dziurawe od podeszwy
do podszewki.
 
Lustra, zasnutego misterną siecią łamstw. 
Więc ucieczka przez zakrzywienie przestrzeni
korytarza. I tylko, uparcie, z tyłu głowy:
 
Szur, szur, szur.
 






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1