Prose

Marzena Przekwas-Siemiątkowska


older other prose newer

5 september 2011

Pierwszy piątek miesiąca

Każde pęcznienie ma swoje granice. Ciało gromadzi gazy i ropę. W końcu pęka, jak brzuch zdechłego psa czy wrzód. Dopóki rośnie, każdy dotyka, sprawdza twardość albo obchodzi dookoła.
Cała okolica czuje smród, który pomija milczeniem. Skrzętnie upycha się trupa w szafie pod wieszakami. To nowa moda, masz ochotę wbić komuś widelec w wypielęgnowaną dłoń, ale siadasz i bach – uśmiech numer pięć.
Dawno nauczyłam się mówić ludziom to co chcą usłyszeć i dzielić się na trzy osoby.
Nie ma, to nic wspólnego ze świętością. Raczej z rozbiciem, rozczłonkowaniem osobowości.
Iza, która chce być i bierze świat w siebie. Iza, którą zniesmaczyła codzienność, łyka tabletki i kładzie głowę na martwej poduszce. Iza, ta najgorsza, nie pisze, sprząta, gotuje, pierze i prowadzi zawzięte dyskusje na temat rynku pracy i promocjach w supermarkecie.
Dzisiaj trzeba być skurwielem żeby żyć, elastycznym, jak tancerka w burdelu, na którą w domu czeka mąż i dwójka dzieci. To tylko kwestia na ile jesteśmy w stanie się rozebrać, a na ile ubrać.
Grunt to nagiąć przyzwoitość. Mąż mojej przyjaciółki sprzedawał ją za wybielanie sumienia.
Zabieg dość drogi, jak na odpukiwane w konfesjonałach rozgrzeszenie.
Magda mówiła, że on nie jest taki zły, ale kiedy robił te wszystkie skurwysyństwa, zabierał studentki na Cypr i kupował bieliznę koleżankom artystkom zbierała mi się piana w ustach.
W końcu nie wytrzymała, podczas niedzielnej wizyty u brata przerzuciła sznurek przez pergolę i powiesiła się.
Minął rok. Siedzę na wpółprzytomna u jej stóp. Zazdroszczę własnego kąta i nieprzerwanego snu o nieczuciu.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1