Poetry

Marek Gajowniczek


older other poems newer

5 february 2018

O kilka mostów za daleko...

Ojcowie stąd powyjeżdżali.
Dla dzieci jest już praca.
Mieszkania swoje zostawiali,
a teraz pragną wracać.
Izraela nie wybierali.
Woleli być za miedzą.
Sposobnego czasu czekali.
Wszystko o kraju wiedzą.
Po swojemu powybierali
i mają decydentów.
Prostej drogi się spodziewali,
a tu pełno zakrętów.
Zmiany za zmianą,
a kolejna chce powstrzymywać zwroty.
Niektórych nawet powsadzano
i mogą być kłopoty.
Przeforsowano już trzy piąte,
ale to nie wystaczy.
Nie wiadomo, co z nowym rządem?
Kto z tarczą? Kto na tarczy?
A Prezes chyba nie daruje
i poczeka na swoje.
Niejeden za kołnierzem czuje,
że się upomną goje.
Gdy Ameryka się nie wstawi,
lub Bibi Netanjahu.
Wielu tu dłużej nie zabawi.
Będzie wiele obciachu.
Znowu żyda kibucowego
nie zechcą Waszyngtony.
Nie będzie z tego nic dobrego,
gdy złość jest z każdej strony. 
Żydzi z żydami się targują,
kłócą się i rwą szaty.
Niepokój za kołnirzem czują -
i biedny i bogaty.
Kto do własności tu powróci,
a kto do kryminału?
Polak nie odda. Nie porzuci.
Nie chce słuchać Kahału.
Znów "Syjoniści do Syjamu!"
napiszą na tablicach,
a podział na "Żydów" i "Chamów"
pokażą na ulicach.
Interwencja była konieczna,
lecz teraz jest z nią bieda,
bo sprawa chyba jest odwieczna.
Wyciszyć jej się nie da.
 






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1