Poetry

Istar


older other poems newer

11 november 2013

tu i teraz, za wczoraj



przestrzeń wolna od złudzeń, 
pełna życzeń i wspomnień chociaż
siadamy jeszcze razem do stołu   

drzewo które rośnie wolne 
ogródzone, przycięte, 
żeby nie zdziczały owoce, 
gałęzie nie poszły piechotą  
do nieba 

dżem o którym tak wiele 
pisałam zeszłej jesieni,
jeszcze zalega półki,
nie dziwi że z naszej wiśni
nic już nie będzie
 
ziemia
upadla się pod człowieka 
biją dzwony kościelne
niektórym kwitną drzewa 

sroka myli gwiazdy z wisiorem 
nie dolatuje głęboko 
pustynny błękit wypełnia trzewia 
zdycha z myśli 

ceruję kolejną historię 
o dobrym świecie, ludźmi 

o brodatym Józefie z dworca 
i jego małym zwierzątku 
które pewnie przeżyje 
by zaraz później uschnąć 
nic tak nie umiera człowieka
jak nieobecność bliskich

sklepowej z rybnego, Jadzi 
co ma męża na wózku,
bo pił za dużo, za mało kochał 
żeby cieszyć się na trzeźwo. 
jak ona nie płacze codziennie 
nie poddaje gehennie  
wraca, pachnie rzeką, myje ciało 
najdelikatniej, jakby ból rozchodził się
przez ręce 

dziewczyny z ulicy wiosennej, 
rzadko wychodzą z okna
może to wina księżyca, a może matki
która jest każdą dobrą porą - 

a może wszystkim 
czego nie ma w zabawie 
w życie po cichu 

morze to nie wolność 
to odpłyń








Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1