Poetry

Sede Vacante


older other poems newer

10 september 2011

Jak w Raju


W dole znowu słychać krzyki. Modlitwy nigdy nie brzmiały tak
strasznie.
Nie zliczysz dusz pokonanych, w walkach dzieci niczyich i
ważnych.
 
W tym świecie każdy chce być pierwszy, lub chociaż nie
pozostać w szczerym polu.
Wciąż pysznią się rusztowania podniebnych budowli. Tu staną
królewskie pałace i dwory.
Tysiące mieczy wytycza drogę do spełnienia i nikt nie zapyta
jak ci na imię.
Kwatery nie pomieszczą całej ludzkości. Żyjesz dla siebie,
albo nie żyjesz.
 
Orszak sprawiedliwych z brudnym transparentem przeciska się
przez pola uprawne.
Nie dojdzie do bram raju dla królów. Zapłoną znów stosy, by
czarnym dymem nieboskłon nakarmić.
Są tacy, co ostatnią kroplę krwi przeleją, by choćby jeden
dzień,
wszyscy trzymali się za ręce, nie pędząc na oślep, nie
czekając na rzeź.
 
Lecz od dawna nic prawie nie zależy od człowieka,
z sercem na dłoni i dobrym słowem. „Witaj wędrowcze. W mym
domu, bądź jak u siebie.”
Jeden kabel trzyma nas przy życiu i jednym kablem odłączysz
całą historię ludzkości.
Jedna rasa rządzi światem, tnąc łby wokół. Byle nadal
rządzić.
Jeden cel przyświeca gatunkowi nadrzędnemu. Bezwzględnym
władcom życia.
Na wieczność nie oddać władzy. Nigdy nie mieć mniej i po
kres świata, na szczycie!
 






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1