jan majewski, 26 november 2011
Jestem niszczycielem światów,
Prorokiem bogów, których boisz się nazywać
Ja jestem, światłem w ciemności
Pychą Twoją i nadzieją.
Jestem kreatorem rzeczywistości
Przepaścią miedzy nocą a dniem.
Poznałem bogów i spotkałem Boga,
Laboratoriów puste pokoje
I strach ….
Przekraczam granicę o których Ty,
Ty boisz się myśleć.
Przenikam marzenia, oddycham pragnieniami,
Żywiony pogardą dla szaleństwa,
Jestem Tym co jadłem…
W pogardzie dla siebie, szalony dla świata
Kolorami widzę dźwięki.
Niszczycielem jestem świata‼
Dziś, nie mam czasu żałować z grzechy,
Dziś, nie mam czasy płakać po błędach
Dziś, wczoraj, może jutro , na pewno teraz…
Nie mam czasu by być człowiekiem …
Naukowca to wielki czas, życia napędza bieg,
Nie pamięć zasad, ślepota moralnych progów….
Nauka to najpiękniejsza z ladacznic,
Królowa nierządu!
Kobieta, którą znamy…
Kreatorem jestem świata, niszczycielem jestem światów…
Pamiętaj, kim się staniesz przekraczając granicę….
Kreatorem jestem….
jan majewski, 19 january 2011
pośród śpiewu niebiańskich muz
na progu wczoraj i dziś
zagubiony stoję, z ręką wyciągniętą w przód
na ustach łzy pustych słów
bezcielesny w sercu, niematerialny ból
wzrok wzniesiony ku niebiosom
tak zuchwały jak Aloadzi
gniew jak lawa w żyłach wrze
gdy bez silność wobec świata
nie pozwala spokojnie spać
jan majewski, 25 november 2010
Wspaniały miałem sen o tym jak tonę,
Nocą zapomniałem spać
Rankiem jak duch błąkam się po świecie
Z dnia na dzień nadzieje mam na sen
Jutro na pewno wyśpię się,
Kładę się próbując nie zasypiać
Pracuję tak jakby jutra miało nie być
Jestem tak zmęczony, że tylko mogę się śmiać
Będę tańczył resztką siły
Popijając drinka udawał jak dobrze się bawię
A kiedy wrócę do domu z twarzy zmyje uśmiech
Usiądę na łóżku i spojrzę w twoją stronę
Jak spokojnie spisz
I znów się obok Ciebie położę
będę liczył jak nocy kroki oddalają się
ile mamy dni by się beztrosko śmiać
czy starczy sił by znów poważnym się stać?
Porzucone marzenia jak znaki zakazu nie pozwalają dalej iść
A ja będę tańczył póki mi nie zabraknie siły
Będę pił aż stanę się dla was miły
A gdy twarzą przytulę podłogę
W końcu zasnę w ciszy szumiącej sali
jan majewski, 17 november 2010
Istnieje jak byt cielesny i przemijam
Kości, mięśnie i ten ludzki kształt
Dusza…
Twór doskonałej istoty inteligentnej
Czy boska iskra istnienia?
A jeśli Ten materialny twór
To wyobrażenie naszej wyobraźni
Nierzeczywista materia, która trwa w nas?
Śmierć
Może to droga przejścia do światłości
Wyzwolenia z materialnych krat
Stworzonych w naszej duszy
Która tak samo nie istniej jak cała materia
Której niema i dlatego nie ma też nas
Nie ma ciał i dusz
Jest tylko …
Twórczy instynkt istnienia…
jan majewski, 17 july 2010
Czas rozerwał nasze drogi
Pomarańcze i cytryna
Wzniosłem myśli ponad czyny
Zobaczyłem jasne dźwięki
Na obrazie swojej męki
Droga haftowana wprost w niebiosa
Na niej prawda stała bosa
Ciemne słonce, czarna ziemia
Blask księżyca wszystko zmienia
Nasza przyjaźń, wroga miłość
Pełne słowa wielkich kłamstw
Z krzyża zdjęty, połamany
Przez przyjaciół wychłostany
Na obrazie w rzeki zwierciadle
Prawda płynie zawsze inna
Dziecinne plany, poplątane,
Kamienic ściany odrapane
A w tym wszytki moje stopy
Odrywają się od ziemi
Moje dłonie, cała kula złotem się czerwieni
Sprzeczne myśli, blade lica
Krwawe oczy, zimne ciało
Czasu wciąż za mało, wciąż go mało