sam53, 31 october 2011
wypisz wymaluj czarownica
z całym dorobkiem światłocieni
w pełni przyćmiewa blask księżyca
a ja w tę jasność chcę się wżenić
z miotłą za pan brat - to zaleta
wady ukryte są - to straty
szalona nieco jak kobieta
a najważniejsze że potrafi
wdzięk zauroczyć dozą strachu
i nagle stać się miłą wróżką
zamiast zaklęcia rachu-ciachu
znajduję miłość pod poduszką
sam53, 31 october 2011
i po co się uzewnętrzniać
maskę co chwila zmieniać
albo plwociny mieszać z miodem
bo tak sobie życzy
i mówi że smakuje
a może zagotować krew
albo wstrzyknąć minimum
tak żeby jutra nie zaczynać od dawania dupy
powiedzmy w łączniku
między wagonami
choć taka jazda na całość robi wrażenie
i buja po skurwysynie
a co
z lepszego świata jesteś
sam53, 29 october 2011
a jeśli nie ma innych światów
piekieł teatrów atlantydy
miłości której braknie nieba
i nie ma ciebie
ja na niby
nie ma koszmarów biedy głodu
wiatru co słowa zgubił w drodze
góry na którą wejść nie mogę
a jednak co dzień na nią wchodzę
sekretów nie ma tajemnicy
litości unurzanej w błocie
serca z kamienia którym rzucasz
choć pod słonecznym gniecie splotem
i nie jest późno choć tak wcześnie
by bagaż stał się workiem życzeń
gdzie są te światy gorsze lepsze
i gdzie ugrzęzło nasze życie
sam53, 28 october 2011
stęchlizna ma zapach czarnego bzu
no chyba że czarny bez nie śmierdzi
wymieszany z wilgocią
zamkniętej na klucz piwnicy
nabiera aromatu
tworząc niezapomniany bukiet
przypominający woń zgniłego siana
o właśnie
siana
z nutą dojrzewającego sera w tle
z pewnością sera
na bank sera
a ktoś powiedział
żebym otwierał okna zanim przyjdziesz
sam53, 26 october 2011
zanim coś powiesz pomyśl chwilę
kłamstwo i prawda parą w gębie
myśli nieloty nie motyle
kurom najlepiej też na grzędzie
zastanów się uszczypnij w język
myśl wzrośnie w siłę że tak powiem
może być droższa od pieniędzy
niczym milczenie pośród owiec
puknąć się w czoło też metoda
ostatni moment na refleksję
jedną do drugiej można dodać
niech na tę pierwszą wywrze presją
zatem w milczeniu cała przyszłość
i tu okażę swoją wdzięczność
wszak pot się leje kiedy szydło
wyciągam z worka trzecią ręką