Prose

sam53


older other prose newer

28 january 2024

to musiał być słoneczny dzień, wtedy innych nie było

pamiętam zapach świeżo ściętej trawy
gorycz zbożowej kawy pitej
podczas przerwy śniadaniowej w cieniu olszyn
odpoczynek
często robiłem pauzy
koszenie łąki zwyczajnie nie szło mi tego dnia
choć jak się ma piętnaście lat wszystko można zwalić na pogodę
a była rzeczywiście leniwa

nie zauważyłem kiedy Grażyna podeszła do mnie
chyba wystraszyłem się jej głośnego - cześć co robisz
starsza o rok może dwa sąsiadka
stanęła nade mną wyzywająco uśmiechnięta
szukając tematu do rozmowy
do tej pory zawsze traktowała mnie jak powietrze
dlatego dziś aż nie chciało mi się wierzyć

usiadła blisko i te pytania jakbyśmy byli bratem i siostrą
- całowałeś się już z dziewczyną
- jak chcesz to cię nauczę po francusku
świadczyło o pewnym doświadczeniu Grażyny w sprawach damsko-męskich
przynajmniej tak mi się wydawało
a gdy zaproponowała pójście na truskawki za stodołę
od razu zerwałem się na równe nogi
truskawki prosto z krzaka w towarzystwie nieco starszej koleżanki były niesamowitą atrakcją
w porównaniu z nudnym koszeniem łąki
bez żalu spojrzałem na zostawioną w krzakach kosę i ostrzałkę

słońce wspinało się coraz wyżej
dzień stawał się z każdą minutą piękniejszy
szedłem za dziewczyną nie myśląc że kiedyś wrócę
bo dziewczyna niczego sobie
zauważyłem jej kragłe biodra
szczupłą talię
lekko falujące blond włosy spływające na opalone ramiona
jej taneczny chód - radość życia
no i obiecane pocałunki
... po francusku w truskawkach
na samą myśl zaczynałem się ślinić
choć ptaszki jak gdyby nigdy nic dalej sobie śpiewały
wiaterek powiewał
tylko wyobraźnia stawała dęba
a wszystkie motyle z całej łąki zaczęły fruwać nad nami

nie wiem kiedy przed oczami wyrosły krzaki dorodnych truskawek
dojrzałe czerwoniutkie jędrne
rozpływały się w ustach
te najsłodsze zlizywałem z piersi z pępka i znów z piersi
i znów i znów
a ptaszki jak gdyby nigdy nic dalej sobie śpiewały
wiaterek powiewał
tylko wyobraźnia kwitła w rozkołysanych obrazach

obudziłem się dobrze po południu
jakiś oddalający się dziewczęcy głos wołał do mnie
- do jutra do jutra Moje Szczęście






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1