Diary

Ananke


older other diaries from newer

16 february 2013

16 february 2013, saturday ( Walentynki )

Nie sądzę, by był to dziennik prowadzony codziennie, nie jestem systematyczna nawet w tym co lubię. Samo słowo systematyczność, przyprawia mnie o grymas na twarzy, przeto jeśli jakiś Czytelnik liczyłby na to z mojej strony - muszę go tu na wstępie rozczarować.
      Ale nie o tym chciałam. Jako, że mamy już po Walentynkach, nabrałam odwagi, by wyrazić swoją opinię na ten temat. 
Wiem, że jednocześnie, narażę się wielu wyznawcom i miłośnikom tegoż święta, że to przecież takie słodkie i miłe, niewinne i nieszkodliwe, że jest okazja wyznać płomienne uczucia etc etc.
    Z gruntu jestem przeciwniczką wszystkiego co płynie do nas z Zachodniej kultury i USA w szczególności. Nasza Słowiańska odrębność kulturowa jest (czy niestety była), unikatowa i żal mi, że świat podąża w kierunku globalizmu, ujednolicenia. Wszyscy będziemy jeść to samo, ubierać się tak samo, obchodzić te same święta. Azjatki upodabniają się do Europejek,  Amerykanki do lalek Barbie, wszyscy chcą być przeraźliwie szczupli na cud dietach itd itd.
Ale powróćmy do meritum czyli do Walentynek. Nie twierdzę, by obchodzenie tegoż święta komukolwiek robiło krzywdę, to nawet pożyteczne, gdy raz do roku szanowny małżonek poczłapie do pobliskiej kwiaciarni i zakupi bukiet róż oraz czekoladki z promocji. Co robiły czekoladki w kwiaciarki? No cóż takie czasy, biznes jest biznes.  No więc to nawet pożyteczne, gdy powróciwszy do domu z tymi kwiatami, czy innym prezentem zakupionym na tę okoliczność, czego dziś w naszych sklepach nie brakuje, począwszy od serduszek w każdej postaci, a skończywszy na wyrafinowanych gadżetach, więc gdy wróci do domu i w drzwiach powie połowicy, że ją kocha, że jest piękna i w ogóle, a zaraz potem poprosi o obiad  i kapcie – to naprawdę nie widzę nic w tym złego.
Tym, którzy może nie słyszeli, albo zapomnieli przypomnę, że w Polsce, w naszej słowiańskiej kulturze, mamy już święto miłości, zakochanych, to  Noc Kupały, albo też Sobótka czy Palinocka, obchodzona z 23 na 24 czerwca. Podczas  tych mistycznych obrzędów odprawianych drzewiej  nocą, palono ogniska, puszczano wianki na wodę, odprawiano wróżby, ludzie śpiewali i tańczyli bawiąc się wspólnie przy ogniskach, a potem śmiałkowie udawali się na poszukiwania kwiatu paproci. Czyż nie jest to magiczne, wyjątkowe, niezwykłe przeżycie w bliskości z naturą? Czy nie było by warto pielęgnować taką tradycję w ten sposób obchodząc święto miłości?
Tym, którym się naraziłam z góry przepraszam za śmiałość sądów, żeknę tylko, że Viva wolny kraj i wolność słowa. :)






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1