Poetry

anime8fan


anime8fan

anime8fan, 27 may 2013

Człowiek-balon

Rzucili się na truchło, 


;sępy drapieżne, sępy szalone;


a to ciało owinięto 


pierwszą stroną gazet


"O to człowiek co pełen kiedyś był,


a potem w implozji i pustce znikł!"


 


Kraczą czarne pomioty, jak hieny


wyją zawistnie


a w środku wciąż życie,


wciąż życie się tli


z wyrokiem wpisanym na datach nagrobku


 


number of comments: 3 | rating: 1 | detail

anime8fan

anime8fan, 7 january 2013

JD

Gwiazdy, cienie
Wilki i owce
W jednym żyły człowieku


number of comments: 0 | rating: 2 | detail

anime8fan

anime8fan, 18 march 2012

A the Teista - spowiedź

Upadnę więc
W ciemność
Zegnę się gdy
czas powolnie
przybędzie
 
W ciemność
moje serce złap
Za rękę trzymaj mnie
Nie wiatr, nie deszcz
 
Nie opowiem o sobie
o ścieżce do Boga
i szkockich wzgórzach
ostatnia w ciemnościach
umiera nadzieja.
 
 


number of comments: 2 | rating: 6 | detail

anime8fan

anime8fan, 26 january 2012

Bastion

To dzieci bez Boga
w dniu ostatecznym
nie zbłądzą w ciemnościach


number of comments: 0 | rating: 2 | detail

anime8fan

anime8fan, 17 october 2011

Aniele

Cicha już noc, gwiazdy błyszczą na niebie,
Jestem tuż obok pięknej, śpiącej ciebie,
I ujmuję w dłonie niesforny wiatr życia,
To wiatr pełen pyłu z księżyca.

Gdzie rodzą się sny,
nie zastanawiał się nikt,
skąd pomysł na sen i z czego
senne marzenia robi się

W poduszkę uparcie wtulasz głowę,
nie odezwiesz się do mnie jednym słowem,
pędzisz przez łąkę kolorami migającą
jak rodzina motyli na wietrze,
i tylko ja wiem, że
To wiar pełen pyłu z księżyca,
marzenia bez pokrycia.

I już dobiegł nocy smutny kres,
wkrótce wstanie nowy dzień,
bezwietrzny, bo anioły już usnęły
pełne snów nadziei


number of comments: 0 | rating: 3 | detail

anime8fan

anime8fan, 7 october 2011

Wahadełko

Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie
co czuję w letnią noc,
gdy nie mogę zasnąć bez ciebie,
To nie jest beznamiętna złość

Nie ma słowa na świecie
które oddaje to jak się czuję
gdy muszę być kimś, kim nie jestem,
Tak, można to nazwać obrzydzeniem,

O, lśniące w mroku oczy,
zdradźcie mi sekret swój,
ja wam za to powiem moją tajemnicę,
jak można żyć bez pięknych słów

Zdradźcie mi, czy to źle jest, że ja wiem,
że ona w innym kocha się?
Że brzydko mówi, gdy tuli i drży:
"Kocham cię"
Czy to źle, że aż moje pieści gniewem płoną,
a w smutku kona serce

Miłości, sadystko człowieka,
bawisz się ze mną jak tamta kobieta,
co oczy jej w nocy błyszczały jak kocie,
a każde jej słowo jakby pokryte złotem,

Miłości, jak to jest?
Na raz wołam "Odejdź i nie wracaj!"
i święcie w to wierzę, a jej twarz
tonie w zapomnieniu
Lecz gdy kłótni zew opadnie wręcz
muszę wołać w cierpieniu
"Wróć najszybciej" błagam na kolanach
Wróć i ty, moja kochana.


number of comments: 0 | rating: 3 | detail

anime8fan

anime8fan, 29 september 2011

E.H.

Może to kwestia perspektywy
Lecz nie znoszę ludzi
co mają na udach i szyjach
czarnym tuszem wypełnione słowa
Remember when you die


number of comments: 0 | rating: 3 | detail

anime8fan

anime8fan, 12 september 2011

Nasi klasycy

Nasi klasycy pomiędzy
szóstą a siódmą półką
pod efektami nędzy
i przewróconą Biblią

Nasi klasycy już dawno usnęli
tak dawno, że nikt
nie pamięta twarzy, lecz myśli
spisane na zakurzonych kartach

Wskazują drogę zagubionym studentom
którzy pomylili kierunki
i młodym nastoletnim umysłom
Na talerzu podają prawdę o życiu


number of comments: 2 | rating: 2 | detail

anime8fan

anime8fan, 26 august 2011

Tell them to shine

Have you ever seen a bird that traded freedom for a cage?
See, you're feeling kinda strange,
you can't wake but you can't go to bed


number of comments: 7 | rating: 3 | detail

anime8fan

anime8fan, 4 april 2011

Kair

Wyjechałam z Kairu o piątej nad ranem,
w karawanie wiozącą kryształów bukiety,
co tlą się w świetle jak zorze polarne,
odcinają od nieba kolorem zieleni.

Wyjechałam z Kairu i zmierzam do oazy,
do miejsca gdzie umarł, gdzie spoczął ukochany,
wiozę mu jego zapiski ostatnie,
i nasze małe, ostatnie pożegnanie.

W około piaski pustyni dumają
czemu wiatr nimi szarga w cztery strony
świata którego nigdy nie poznają,
i czemu on świszczy tak rozanielony?

Wyjechałam z Kairu o piątej nad ranem.

Po dniach nieskończonej wędrówki
i nocach chłodem mroku spowitych
jak w Dolinie Królów zagrzebany
ostatni czuwa oazy strażnik,
ubrany w zbroję tak twardą jak kamień
i skrywa twarz za czerwieni jedwabiem.
Na wietrze wesołym czeka pytanie
co robicie tutaj o piątej nad ranem?

"Jak kryształ Egiptu, jak kamień grobowy,
jak oczy Ateny są oczami sowy,
jak wężowa głowa do węża ogona,
ziarnko do ziarnka, zgromadzisz pustynię,
i staniesz się szybko pustyni synem"

Wyjechałam z Kairu i słucham opowieści,
starszej od błękitnych Kairu ogrodów,
czas się nawet zatrzymał dla tych treści
i może innych nie znanych mi powodów.

Skryliśmy się nocą pod dachem oazy,
o wschodzącym słońcu
śnimy wśród gwieździstych twarzy,
tańca dzikiego złocistych wiatrów,

Wypełnia mą duszę i spala na popiół,
niczym ogień piekielny lub woda święcona
Piękno w piaskach ukrytych grobowców
I ciepło padające z górującego słońca.


number of comments: 0 | rating: 6 | detail


10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1