Poetry

Florian Konrad


older other poems newer

14 september 2016

Wrzodzianka

brzmi jak nazwa wysoce niestrawnej zupy
zakrztusisz się po pierwszej łyżce
i wyrośnie ci z przodu garb wielkości Marsa
 
 zjesz całą miskę- wybieraj się na przegląd
lokalnej prasy w poszukiwania personaliów
(pitawal, wiadomości kulturalne, albo niewesoła
rubryka z krzyżem)
 
nie istnieje przepis na odurzenie
(doprawić kardamonem czy curry?)
 choć niektórzy mają haj jak stąd do Wadowic
 
prędzej- czorcik otwiera furtkę, przeciskasz się 
do nowożycia. z gorliwością neofity
-kopniak w pysk każdemu kto w tyle 
i zaśmie bredzić że niesmaczne
(choć ma się świadomość- gotowane na żyletce
i kostkach domina)
 
no, wstawać- pora karmienia! amciu
pyszniusie że aż w gardłach staje
 
za mamusię, za tatusia, za miłych panów 
utrwalaczy władz ludowych, UB,SB, za grafficiarzy
za CHWDP, wizażystki, skinów, za coikogokolwiek!
 
czujecie? sygnety, błotniki mercedesów 
rosną w pełnych brzusiach., w kwasku kąpią się
orzełki na bilonie
 
chyba daj miednicę






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1