Poetry

laura bran


older other poems newer

4 may 2012

maj

grafika spaceru
odznaczała się słabym śladem

jakby strzępków księżyca na bladym niebie
nic nie zapowiadało katastrofy

ledwo widoczne niejasności nonszalancko
zbliżały się ku kolumnie zygmunta

w górze błękit królewski - z dołu
dorożki strzygły uszami

siedząc na murze widzieliśmy
zarys Wazy dzierżącego miecz w forehandzie

czekał aż wznoszący się znad stadionu
księżyc opadnie mu w ręce

dawno nie trenował więc opatrznie
wyposażono go dzisiaj w biało-czerwoną płachtę

na szczęście złowi może nadciągającą z uporem żółwia
noc może wiatr od strony żaglowca tam z mostu

załopocze na zamku dzwon bije zamiast serca
gubię pantofelek w chmurach białej czeremchy






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1