Prose

laura bran


older other prose newer

14 september 2011

Akwarium

Śniadanie w oszklonym patio. Późno, zajęte tylko niektóre stoliki. Za oknem morze. Gładkie lustro odbija miliony refleksów - srebrnych rybek pluszczących na świetlistej powierzchni. Pasy kolejnych granic między wodą a niebem, kaskadowo rozlewają się po horyzont. Wypływają gdzieś spod popielatego cienia nierównego pasma górskiego. Flauta. Przy brzegu kiwają się tycie główki amatorów leniwej kąpieli. Czerwone żagle skitów, jak przyszpilone stoją w miejscu. Ten stężały, galaretowaty obraz zakłóca jedynie uparcie wiosłujący na desce chłopak. Wygląda jak gondolier albo flisak (ciekawe skąd wziął wiosło). Spieszy się gdzieś, zapewne.

Dzieli nas szklane powietrze. Oczy przesiąkają światłem. Na siatkówce zdarzeń, przy trzecim stoliku, dziewczyna z długimi blond włosami, okrywającymi miękką linię ramion - siedzi zamyślona nad kawą. Jej postać opływają drobniutkie błyski i lśnienia. Słońce ją zdradza. Speszona, cofa pod krzesło nogi zaplecione razem.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1