Poetry

sam53


sam53

sam53, 10 november 2011

dubito ergo cogito

nieswoją można rzucić do kąta
niechaj w kurz wrasta przez długie lata
kiedyś sprzątaczka jesień posprząta
wiesz jak się dobrze cudzą zamiata

własnej też lekko się nie pozbędziesz
z braku pewności trzęsie się kuli
myślę że teraz w takim momencie
nie można puścić jej między ludzi

zziębniętej kruchej i ledwo żywej
wódką napoić też nie wypada
lepiej potrząsnąć mocno za grzywę
szok w pewnych chwilach bardzo pomaga

ale co zrobić gdy myśl w rozsypce
niczym litery w słowie do scrabble
sklejanie nie trwa przecież najszybciej
zresztą co nagle bywa po diable

zatem jak pomóc pozwolić umrzeć
i tak jak z cudzą raczej postąpić
niech w pajęczynie obrasta kurzem
myśląc o myśli zaczynam wątpić

więc jestem...


number of comments: 5 | rating: 4 | detail

sam53

sam53, 10 november 2011

szkoda gadać

nie chce się dzisiaj dyskutować
gdy w głowie szóste piwo szumi
wtedy najlepiej gdzieś się schować
 i nawet wiersz wymyślić  durny 

zamknąć się w szafie z myślą krzywą
powietrza złapać na balkonie
albo po siódme sięgnąć piwo
na przekór sobie no i żonie

nie chce się dzisiaj dyskutować
z szarych komórek treść wyciskać
kiedy na stole stoi browar
a pianka na nim sercu bliska

mógłbym powiedzieć w moim typie
choć reklamować nie wypada
co chwilę okiem na mnie łypie
i jak smakuje
szkoda gadać


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

sam53

sam53, 9 november 2011

moja ty liryczna

gdy się nauczę twych piersi na pamięć
i w miękkość ciała wpadnę już na zawsze
zostaw na wierzchu chociaż jedno znamię
ja je scałuję i zliżę i spatrzę


kiedy napełnię twoim ciepłem garści
a zapach dotrze w zakamarki duszy
powiedz mi tylko czy nam życia starczy
by w tajemnicy trochę poświntuszyć
 


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

sam53

sam53, 9 november 2011

nauczyłem się ciebie na pamięć

przestawiam z miejsca na miejsce
białą filiżankę z której zwykle piłaś kawę
nie myśl że zwariowałem
 to bóg oszalał widząc mężczyznę
zaplątanego w ciało kobiety

przecież nie jesteś ulotnym aromatem
słodkiej wanilii zmieszanej z odrobiną kardamonu


number of comments: 8 | rating: 6 | detail

sam53

sam53, 9 november 2011

babie lato dojrzewa powoli

dziś jesienie przychodzą zbyt wcześnie
czas zjesienniał na wylot od wczoraj
wspomnieniami smakują czereśnie
liście fruną we wszystkich kolorach

resztki lata wiatr z dymem przegonił
 przez zamglone do cna kartofliska
 a tam jesień nie poda ci dłoni
chociaż sercem oddana i bliska

dziś jesieniom za bardzo się spieszy
jakby uciec na zawsze stąd chciały
 lecz kobiety ten fakt nie ucieszy
srebrne nici za nic nie dojrzały


number of comments: 2 | rating: 2 | detail

sam53

sam53, 8 november 2011

miałem ci ja...

nie trzeba słów żeby zapomnieć
wiatr już ją poniósł niczym wrona
i zaufanie wziął ze sobą
 gdzieś w samotności 
miłość skona

nie trzeba wiatru gdy myśl szarpie
umysł powoli jednoznacznie
ktoś tu zawinił
nie ja skarbie
nieopatrznie

może się nie budź
śpij głęboko
noc zawsze zmierza ku miłości
jutro pamiętaj otwórz okno
niech dom odetchnie od przeszłości
 
nie budź się
nie budź
niech trwa dalej
ta farsa zgubna ponad miarę
lepiej we wrzątek włożyć palec
niż rękę w życie już przegrane


number of comments: 6 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 8 november 2011

najpiękniejszy wiersz o jesieni

ktoś mnie nauczył łapać rymy 
które jesienią w kształtach liści
lub w srebrze bladej pajęczyny
fruną do wiersza co się przyśni

ktoś mi pozwolił chwytać słowa
które jak jabłka się czerwienią
i nawet nocą je rozpoznam
sny najpiękniejsze są jesienią

ktoś stworzył nuty do tej pieśni
melodię wyjął wiatr z kieszeni
więc nim zaśpiewasz niech się przyśni
wiersz najpiękniejszy o jesieni


number of comments: 8 | rating: 8 | detail

sam53

sam53, 7 november 2011

i cóż więcej

przyciśnięta do muru nonsensem
zapomniana jak kurz za kredensem
zaprzęgnięta jak koza do woza
i płaczliwa jak wierzba czy brzoza

sprasowana jak ostatnia deska
wyciśnięta z humoru groteska
gdy pisałem już była wkurzona
i cóż więcej
kochana bo żona


number of comments: 3 | rating: 7 | detail

sam53

sam53, 7 november 2011

dni coraz krótsze

wstaję rano znowu pusto
w okno też nikt nie zagląda
mordą krzywą patrzę w lustro
ona jedna nic nie żąda

zarost przerósł trzy dni z hakiem
myląc szczecin ze szczeciną
włos nieświeży ciut na bakier
a sam śniłem - nie z dziewczyną

z mięśni flaki - w takim stanie
trzęsą się jak galareta
brzuch ogarnął dziwny taniec
a postawa krzyczy gdzie tam

szukam spodni - jakieś noszę
jeszcze trwam przy zdrowych zmysłach
nagle słyszę - puk puk - proszę
no i patrz depresja przyszła


number of comments: 7 | rating: 9 | detail

sam53

sam53, 7 november 2011

a na ciebie poczekam

kasztanowiec za oknem posmutniał
drzewa wokół tak jakby wychudły
a to wrzesień - daleko do grudnia
choć jesienie podobne do grudni

wiatr po liściach rdzę ostrą rozgarnie
i rozsypie półbrązy w kasztanach
wnet odfruną marzenia ostatnie
 a to wrzesień dopiero - kochana 

mgłą przykryje i deszcze przyniesie
w zapomniane kolory południa
nie mów drzewom że to jeszcze wrzesień
ja z miłością poczekam do grudnia


number of comments: 4 | rating: 2 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1