Poetry

Misiek


older other poems newer

4 december 2016

Życie po życiu

ostatnie serca uderzenie
jeszcze jedno tchnienie
złożyli mu obie dłonie
zapadła martwa cisza
(…)
 

Był pogodny poranek
właśnie
ginęły ostatnie bakterie
w porcji formaliny
jak w głębokim letargu
odarty z marzeń 
pogrążony w lodowatym
acetonie
 
czułem jak tłuszcz i woda
znikają ze wszystkich tkanek
 

obok mnie zanurzona
piękna dziewczyna młoda
jak w dniu narodzin
nikt nie słyszał
duszy
 
rozpaczy krzyku 

nowy czas
 
bez dni i bez godzin
leżałem nagi na zimnym stole
wszystko zdawało się być snem
moje wnętrze wypełniała żywica
wstrzyknięta w ostatnim zastrzyku
przekroczona czasu granica 
słońce zaglądało przez szyby matowe
a na moim ciele ultrafioletowe
promienie 
robiły ze mnie na powrót człowieka
 

widzę pędzel z jakimiś farbami
pomalowali mnie barwnikami
cały świat stał się kolorowy
od moich stóp do głowy
 
zaraz
przecież ja z całym światem
pożegnałem się za wcześnie
a teraz znów żyję 
bezboleśnie
 

będę stał w gablocie za szkłem
czas się ponownie zatrzymał
 
  
zostałem właśnie nowym  plastynatem 
 






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1