Robert Hiena, 16 october 2010
Dlaczego patrząc w okno
widzisz świat lepszym, niż
tak naprawdę jest?
Po co patrzysz w lustro
różnym kątem, skoro
nic to nie zmienia?
Czy widzisz w człowieku
coś więcej, niżeli tylko
zwykłego człowieka?
Znajdujesz obrazę cięższą
jak nazwać zwierzę bardziej
ludzką istotą, niż jest?
Po co spoglądasz w przyszłość
która tak naprawdę malowana
jedynie krwią i chciwością?
Unikasz głupoty innych
w nadziei, że to cokolwiek
może dać, w świecie gdzie jest?
Po cholerę szukasz słów gotowych
marnować się na ocenę rzeczywistości
która i tak rządzi się każdemu inaczej?
Na jaki cel przeznaczasz swoje domysły
które miały podnosić poziom społeczeństwa
na sprawy nierozwiązane od wieków?
Odejdź od okna i wytrzyj lepiej lustro.
Siądź w fotelu i zastanów się. Tak naprawdę
Nóż jest ostry tylko z jednej strony.
Zachowaj odrobinę klasy i pokłoń się przed tym
co niszczyłeś od urodzenia, tym samym użyj
ostatniej swojej deski ratunku i zamilknij
Na wieki, bo twoje i moje istnienie nie widzi sensu
w ciągnięciu tego teatru, którego linkami operujemy
Tak naprawdę my sami dla siebie samych.
Bądź samodzielny. Wiesz, co zrobić.
Robert Hiena, 16 october 2010
Napinając cieniutką
*niczym twa wiara*
cięciwę samoświadomości
obserwujesz ofiarę
*niekoniecznie lubianą*
i trzymasz strzałę
ostrych argumentów
*teraz im pokażesz!*
Kolejny dzień uznany
za udany, po kolejnej
nieudanej akcji
rozbudzania afer.
Robert Hiena, 14 october 2010
Zimnokrwista rebelia
uderza w twój umysł
ryjąc sztychem cień
który płynie powoli
po rzece rozmyślań
barwiąc na czerń
wszystko co miało
kiedykolwiek znaczenie.
Robert Hiena, 14 october 2010
Nadymasz policzki cudzym powietrzem
Wypowiadając słowa nie będące tobą.
A On się przygląda, przekrzywiając głowę
W zwierzęcym akcie niezrozumienia.
Zapalasz pochodnię swoich marzeń
Gaszoną co dzień wiatrem obowiązków
Wypuszczanych z setek płuc
Istot, które się tylko uśmiechały.
Dramatyzm umysłu sięga zenitu
Gdy patrząc w lustro nie widzisz
Mimo oczu i umysłu, obraz umyka
Zamroczony krwią twojej imaginacji.
Robert Hiena, 12 october 2010
Ukradkiem karmisz swój umysł
a Ukradek, jak to czasem bywa
powoduje obrzęki i ból głowy.
Zatem każdy przez lewą nogę
(Co by demokracji było więcej)
odstresowuje swoje chore fantazje
Zazgrzyta zębami ten, co szukał
a okulary na nosie nosił (mimo iż widzi)
I uderzy się w czoło. Z pożałowaniem.
Jaki to ładny się dzień szykował!
Robert Hiena, 11 october 2010
Ubarwienie rzeczy nieciekawych
I chrzanienie głupot pod
wezwaniem
Najświętszych metafor.
A i owszem, sprawia to radość
Wręcz perwersyjną satysfakcję
Zastępującą nawet seks
Gwałcąc umysły nawiedzeńców
Klepiesz wiązanki słów
Co nigdy nie wniosą Zrozumienia
Łamliwe pióro jęczy z żalu
Musząc czytać tą szmirę
Jaką nazywacie „poezyją”.
A ja sam na środku świata
Śmieję się sam z siebie
Wywracając kartki
Na lewą stronę.
Robert Hiena, 11 october 2010
W zamyśleniu odsuwasz twarz
od spraw które spisałeś
na pożółkniętej kartce papieru
pachnącej dawnymi czasami.
Zamykasz oczy nie chcąc widzieć słów
a widzisz obrazy, jakich nie chcesz
nigdy wiecej ujżeć w swej duszy
odległe i tak bliskie.
Zamykasz księgę. A ona otwarta
i prosi o czytanie, sama się czyta
tworząc ciężką atmosferę
przytłaczającą zmęczony umysł
Robert Hiena, 8 october 2010
Gdybyś był jako jeden
i nie miał prawa głosu
co byś zrobił?
Czy sam sobie kłodę
w nogi cisnął i
zawrółcił, by się potknąć?
Dałbyś sobie w łąpę
by móc posprzątać śmieci
powstałe z własnej chciwości?
Twierdziłbyś że biel
to czerń i odwrotnie
bo możesz tak mówić?
Nie masz możności
władzy nad sobą
tak jakbyś tego chciał
Więc usiądź wygodnie
i pozwól innym
kontrolować twoje odruchy.
Robert Hiena, 8 october 2010
Arcyludzkie pojmowanie rzeczy
pomaga w odnalezieniu tego
co ty i oni mają w szanownym
a zarazem głębokim.
Drobnoustrojowe zachowania
domniemanych prawd
precinają powietrze
elektryzując wszystko
dookoła i wszystkich
Rozdmuchując popioły
własnej nierozumianej mediacji
napotykasz tych, co pragnęli
a danym im było uciec.
Robert Hiena, 7 october 2010
Zapychasz mózg informacjami o istnieniu
spoglądasz w myśl gładką burząc ją
wyrzutem ku sobie samemu.
A świat tupie do rytmu gasnących gwiazd
patrząc pod nogi i sypiąc sól na rany
wyszarpane własną ręką.
Ty zaś idziesz w tunelu własnej naiwności
sycząc ku cieniowi swemu
z ukrytą nutą zawodu.