Adam Pietras (Barry Kant), 11 lutego 2022
I (Husserl's Electronica)
Lęk
Wydostaje się z ciebie
Na zewnątrz
Jak powietrze wypuszczone z żyły na miękkim przegubie łydki
Huczy ci w uszach
Śpiewają ptaki
Budynki
Holograficzni ludzie
Klawisze są puste w środku jak bambus
Twoja dusza to obrazy Jacksona Pollocka
Huczy ci w uszach
Kroki na klatce schodowej roznoszą się echem jak w świątyni
Więcej tam ciszy niż w lesie
Poręcze i ściany mają kolor jogurtu waniliowego z cynamonem to marmur
Różne głody tryskają z różnych miejsc twojego ciała jak żywe trucizny
Mózg jest miękki Światło jest klarowne
Jest lato
II (Modern Agonic)
Są tacy, którzy podświadomie chcą się mścić - i by oglądano ich nago. Ci kąpią się
W żonklilowych miednicach i piją z zielonej butelki. Wśród sprzecznych wzorców
Męskości płacząc niby drzewa ścinane u pnia - każdy hoduje paproć na oknie.
A mimo to ich ciała dźwięczą pusto i szemrzą mocnym sprężeniem. Huczą spręże-
Niem jak las karczowany, bo podświadomie nie chcą zawieść. Na dnie są dziećmi.
Ich czaszki świecą wśród jedwabiów, muzyki i korynckich kolumn
I ci nierzadko chwytają się wyszukanego rzemiosła.
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 11 lutego 2022
"O, groźna, groźna nocy!"
William Blake, "Wróżby niewinności"
moja noc jest listem
a dokładniej
podartą i poplamioną epistołą
o charakterze bloga
którą piszą pospołu
świecąca lampka i dym z papierosów
wraz z nasennymi i przeciwbólowymi tabletkami
te jednak służą obojgu panom
chamstwu i nieposłuszeństwu
moja noc jest pozorną szczerością
zmiksowanej twarzy
na tej długości geograficznej
gdzie pospolite latarnie
pokornie tkwią jak udręczone nity
w powielonych po wielokroć dźwigarach
nieokreślonych wiaduktów
których normą jest lunatyzm
moja noc jest deficytem zaufania
do siebie samego
kiedy dopijam kubek naparu z melisy
wiedząc że jakakolwiek prawda
niczego nie zmieni
w aspekcie wersalki kołdry czy poduszki oraz przysypanych piachem powiek
bez oczekiwań bez przeczuć bez jutra bez wczoraj bez dziś bez trzymanki bez pobudzenia ot tak
_____________________________________________
Olsztyn/Allenstein in Ostpreußen, Schubertstraße; Piątek, 11 lutego anno Domini MMXXII, 01:03:22
sam53, 9 lutego 2022
mogłabyś się odezwać
najpiękniejsze słowa brzydną w milczeniu
wiersze podziwiane z daleka obojętnieją
czarno-białe wspomnienia zamazuje czas
życie wydaje się z dnia na dzień krótsze
myślę o wiośnie
gonię szczęście
z twarzą ukrytą w dłoniach
Arsis, 8 lutego 2022
Zanurzam się w tobie ― świetle, słoneczna smugo tajemnicy i tęsknoty,
słoneczna plamo błąkająca się po suficie, ścianie… twarzy…
… dopada mnie nostalgia, iskrząc się we mnie
jak taniec gorący,
rozpłomieniony wir beznadziei…
Zamykam oczy i widzę bezkres,
siną otchłań mroku,
pulsujący pod powiekami powidok, urywki wspomnień…
Noc,
to?
… nie-noc?
Rozbłyska zaraz i od razu gaśnie…
Spopielony obraz
przesypuje się
przez kołyskę
moich dłoni,
twoich, naszych…
… bądź już niczyich…
Splecione w uścisku palce, zbielałe kostki…
Kochana moja,
pamiętasz
― jakie miałaś je zimne?
Kto je rozgrzewał ciepłym oddechem w pocałunkach, miłości blasku?
Przed kim tak klęczę, szepcząc do cienia
ze złączonymi jak do modlitwy dłońmi,
które rzuca zza okna rozchwiana gałąź kasztanu?
Przed kim
tak klęczę,
kochana moja…
Byłaś przez chwilę, jesteś…
Nie mam odwagi zapytać…
… milcząca przestrzeń dzieli nas jeszcze…
(Włodzimierz Zastawniak, 2022-02-08)
***
https://www.youtube.com/watch?v=kpR4FJxhKBg
Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 8 lutego 2022
I
Finałowy realizm
Nie zapisałem pliku, bo sypał się system.
Musiałem wylogować się i zalogować –
błąd znikł. Z utraconego dokumentu słowa
przepadły, choć ta czynność trwała tylko chwilę.
Co dziś mi odbije? Tym razem, o dziwo, nic.
Mam na sobie niewiele, więc jestem wygodny.
Ma miliardy przesiadek w drodze do wieczności
szatan. Gdy przesiadam się na placu Grunwaldzkim,
oklepuję kieszenie. (Nie wiem, gdzie są fajki,
portfel, telefon, maska). Dwa miecze – swe oczy –
ktoś zatknął w ciemność, lecz nie było to pretekstem,
bym stanął doń tyłem i wybrał zapomnienie,
ucieczkę. Krzyż rozpadł się. Jezus Chrystus zdycha,
leżąc w jego kawałkach. „Gwóźdź był jak morfina”.
6-7 lutego 2022
II
wstępna fantazja
„piosenka dla domu św. Kazimierza w Paryżu
kędy podług mnie nie zszedł Norwid”
śnieg pewnie leżałby tu dziś gdyby po drodze
ze wzrokiem mężczyzny nie targował się długo
ciuchy niepochłoniętych niczym kobiet służą
komuś kto wie iż można sprzedać jeszcze drożej
rzecz dawno sprzedaną gdy ptak skrzydła rozkłada
jak kram wówczas otwieram książeczkę jak stragan
czytają me ślady by ujrzeć twarz sklepowej
„Krzysztof zakupił buty nie przymierzywszy ich”
mając głowę zajętą wciąż pałacem Blanka
w którego obronie mógł nie zginąć Baczyński
mówię „ktoś Kazimiery mierzy zimą w pasie”
wart baca baczenia? nikt w nędzę nie popada
ale bohaterski czyn byłby skurwysyński
jestem siedzibą zła i Twą własnością Panie!
7-8 lutego 2022
Yaro, 8 lutego 2022
przeskoczyć własne słabości
wyrzucić do morza ości słów
pokonać własne ego
nie pozostać słupem soli
pamiętaj kolego nie licz medali
nie zatrzymuj się biegnij na szczyt
by z niego szybko zbiec i wyznaczyć nowy cel
celem jest przeżyć i podzielić się chlebem
spokój miłość pokój na ustach miej
z uśmiechem między ludzi wejdź
nie przejmuj się słowami kochaj mocniej
dla dobrych i złych bądź przyjacielem
by błyszczeć nieść nadzieję pokonanym przez życie
zdaj egzamin przetrwania oddaj co najlepsze
za przyjaciół oddaj siebie
sam53, 8 lutego 2022
tam gdzie więcej nie można niczego wymodlić
nawet anioł przekornie zdejmuje swe skrzydła
ranek budzi wspomnienia tęsknotę za wiosną
nie widziałem jej we śnie - miała przyjść - nie przyszła
cień nostalgii przeciągnął pędzlem po wygonach
w resztkach śniegu pod płotem ukryła się zima
ponoć jeszcze w niedzielę - czy na pewno ona
harcowała wraz z mrozem - wpół ją wariat trzymał
no i się doigrała - nikt jej nie zazdrości
wszystkim pachnie już wiosna - ach od roku prawie
pod latarnią gdzie ciemno tam gdzie suche osty
trzeba zimę pochować krzyż postawić nawet
a co z wiosną - czy da się z niczego wymodlić
gdy nie tylko pacierze próżną pieśnią w lustrach
widzę ją pośród kwiatów - kwiatów naszych Polskich
Panie Tuwim nie teraz
może po zapustach
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 8 lutego 2022
"Kiedy w rozmowie, której słuchamy, zaczynają nas gniewać absurdy, należy sobie wyobrazić, że jest to scena (...),
w której występują dwaj głupcy."
Arthur Schopenhauer
czasem paranoi należy zaufać z większym natężeniem niż jakimś tam zgodnościom
ty myślisz że ja jestem wariat
ja myślę że ty jesteś wariat
dwie równoważne myśli
w chaosie garnków przefiltrowanej ciszy i chmurze mózgowej nauk wszelakich
gdzie ciągle coś się zacina
to wystarczyłoby niewątpliwie gdyby rozum był rozsądny 1)
ale niestety koncepty z malarycznych bagien ganiają się prawie zawsze za króliczkami Playboya
a te niestety pomyślunkiem nie świecą ale przynajmniej ich dociekania leżą na granicy fizjologii i aktów
lecz nie mogą kłapać dziobem bo to wcale nie takie miłe zaliczyć kopa w wypindrzony globus
aż wreszcie dostrzegam że granice naszego obłąkania są granicami naszego miejsca
w którym nikogo nie obchodzą obojętnie jakie wątpliwości i to że gdy jesteś samotny
nic niepełnowartościowego nie zadzwoni twoim domofonem zresztą nikt nie zabrzęczy swoimi pozorami bez względu na to czy będą one w pozycji prostej czy à rebours to nie ma znaczenia w tej całej układance
jednakowoż za pięć jedenasta za pięć dwunasta albo za pięć pierwsza więc zapomnijmy głód jest wieczny
_________________________________________________
1) Blaise Pascal, Myśli. Tłum. Tadeusz Żeleński (Boy). Księgarnia św. Wojciecha, Poznań – Warszawa 1921, s. 66.
________________________________________________
Olsztyn/Allenstein in Ostpreußen, Schubertstraße, wtorek, 8 lutego im Jahre des Herrn 2022, 04:28:31
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 7 lutego 2022
"Jestem nadzwyczaj bierny. Biorę świat taki, jakim jest. Tylko się przyglądam, obserwuję go."
Andy Warhol 1)
niedługo chyba będę miał fryzurę
à la Houellebecq ponieważ Rhododendrony przewożę w skórzanej walizce zamkniętej
na wulgarny klucz a nie chcę przy okazji trzymać się zażarcie męskich korzennych
zapachów kupionych w sklepie firmy Dirk Rossmann GmbH bo nie po drodze mi
tam wolę księgarnię w pobliżu bo tam mogę pooglądać komiksy i leksykony a co najważniejsze
na parterze stoi fotel gdzie mogę zrobić dupenklapen i po kilku minutach poczuć odpływ
bólu z kręgosłupa lewej nogi i prawego kolana i do tego tak aby nie było
że interesuje mnie tylko własne ścierwo zaimprowizować strumień
świadomości korepetytora języków ponadnarodowych i na przemian
obwisłych oraz czekać na Artura i Piotra może wyłonią się
z deszczu lub mrozu i staną w portalu rozsuwanych
drzwi ale jak na złość miejsce tych znamienitych kolegów zajmuje druh – szwagier który druhem był kiedy robił u mnie w mieszkaniu remont co wielokrotnie wykrzyczał mi ze wstrętem i pogardą zresztą ja krzyczę głośniej więc vice versa ale nie o tym chciałem bo moja fryzura à la Houellebecq mimo że mokra stroszy się bo wyczuwa tutaj prozę Michela Houellebecqa nie chce mi się tego
sprawdzać wierzę jednak kudłom zaginam więc czym prędzej do obiektu handlowego Rossmanna kupić grzebień jeśli mam zapuszczać kudły à la Iggy Pop golarkę Wilkinson skoro mam skrobać ryja oraz czarne cukierki Halls żeby z dzioba nie capiło a i tak pewnie capić będzie bo najpewniej takie są wyroki Anánkē 2) które podkopują moje siły najbardziej a ja łażąc wtedy od okien do innych elementów budowlanych oddaję się obsesji gigaurozmaiconych mentalnych instruktaży uprzytomniając sobie rozmaite rozczłonkowane izolacje skutków sprzecznych z logiką postanowień w sprawie zakupu kremu antyzmarszczkowego który jest mi tak potrzebny jak obszczane
kalosze dla ryb słodkowodnych i obszerne zeznania dla gorących uczynków pora więc na urozmaicony kebab z ostrymi sosami w asyście dezodorantu Nivea Men albo smrodu sushi które nota bene
smakuje wyśmienicie z zielonym chrzanem i wódką ryżową szczególnie podczas promocji
antologii haiku tanka chōka czy Man’yōshū ewentualnie podczas penetracji językiem bliżej nieokreślonej pochwy prowizorycznego wszechświata na skrzyżowaniu ulic bez racji bytu chyba że poniewiera się tam mitochondrialny DNA mojej flegmy z głębokości płuc takie byle jakie De profundis clamavi 3) bez
miejsca doświadczalnego wstrząsu zatrzaśniętych kuchennych schodów więc niech i tak będzie taka nędza skomplikowanych i względnych prawideł oraz bezprawia utylitaryzmu a przecież nie znamy zasad wykorzystania ani jednego obiektu jak też abstraktu mimo książek które zawsze można kupić za parę złotych lecz węzeł gordyjski czytania porównywalny jest do wartkiego strumienia tych
którzy idą i ja gdzieś tam śmigam ściśnięty bujną czupryną z kłaków niekompletnego wieszcza
_______________________________________________________________
Olsztyn/Allenstein in Ostpreußen, Poniedziałek, 7 lutego anno Domini MMXXII, 03:02:37
_______________________________________________________________
Źródło: "Współczesna myśl estetyczna. Wybór tekstów." Opracował Ryszard Różanowski. Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1993, s. 19.
2) Anánkē (Ἀνάγκη) to w mitologii greckiej bogini i uosobienie konieczności, bezwzględnego przymusu, nieuchronności, siły zniewalającej do podporządkowania się wyrokowi przeznaczenia.
3) Łaciński incipit "Psalmu CXXX" (w pewnych tłumaczeniach "Biblii" – "CXXIX"). "De profundis clamavi ad te, Domine..."; po polsku: "z głębokości wołałem do Ciebie, Panie..."
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.