Sorrowhead (ex Cheval), 6 stycznia 2026
Lubię ciszę bo w ciszy widzę
choć coraz bardziej chce mi się
rzygać
i ciągle czuję pustkę
coś się stało z moimi przegubami
stały się wiotkie
śnił mi się kiedyś diament który
zamienił się w węgiel
albo śniło mi się słońce
kłamliwe to bo lapidarne
noszę w sobie wełnę szklaną
i trociny
ciągle mi się nudzi
a przecież robię w papierologii
najlepiej jest od 8smej do 13stej
ponoć i Bogu trzeba wybaczyć
ile się pokutuje za bluźnierstwo
pół godziny?
Właściwie to lubię melancholię
jak się kocha bluesa to trzeba
na smutno
pozuję na siebie
robiąc 20.000 kroków dziennie
miasto trzeba przyznać niebrzydkie
za stary jestem żeby używać słowa
“hipokryzja”
etc. etc. etc.
na razie tyle
pozdro
(“Jedynym szczęściem jest rozmyślanie o szczęściu przyszłym” - Pascal
ale chodzi o jutro czy o Wieczność? - dopisek)
Sorrowhead (ex Cheval), 6 stycznia 2026
Barwne to jest, trzeba przyznać -
tłuste małolaty z fioletowymi włosami
między Bronxem a Krymem
w powietrzu czy barwie
cynobrowo-apokaliptycznej
samochody - pantery
i terror komunikacji
cyfrowej
różowa miłość
różowe techno
sam53, 6 stycznia 2026
zaparz zieloną herbatę
napój bogów o słonecznym cierpkim smaku
napar przy którym myśli wędrują blisko ciebie
gdy w małej filiżance świeżość nabiera koloru
a nasycone wilgocią młode listki usuwają zmęczenie
mgiełka cejlońskiego aromatu budzi zmysły
by na końcu języka
tam gdzie kubki smakowe są najwrażliwsze
jawić się czymś doskonalszym od pocałunku
przynieś mi w ustach choć jedną magiczną kroplę
smokjerzy, 6 stycznia 2026
Śnieg odpoczywa. Nie pada,
po prostu leży i trochę świeci.
Głowa mojego cienia trzyma się
z dala od mojej głowy.
Słońce tak nisko upadło. Za chwilę
stoczy się na samo dno. Wtedy
jedna z głów zniknie. W drugiej
zrobi się ciemno. Lub nie.
W zależności od tego,
co się pomyśli – jeśli się w ogóle
pomyśli.
sam53, 5 stycznia 2026
jakiś nie dotyk prędzej pocałunek
myśli o tobie zagubione we śnie
w zieleni liści wiosna do nas frunie
zmysłowy obłok nie czułem go wcześniej
kwietnej miłości kiedyś ty kwiatami
wonią konwalii gdy otwieram okno
zapachem maja gdy między wersami
słowa w bukiecie stają się pieszczotą
najczulszym szeptem zaplątanym w ciszę
gdy błękit nieba opada w ramiona
a wiatr chciał nie chciał epilog dopisze
zapach kobiety gotów mnie pokonać
smokjerzy, 4 stycznia 2026
spod sterty słów
wystaje samotny włos poety
to jedno
mu w życiu wyszło
Yaro, 3 stycznia 2026
jestem żołnierzem widzę świat z cywila
słońce zatacza koło wokół mnie
czasem uśmiechem witam je
czasem przez otwarte okno pada deszcz
karabin zamieniłem na kwiaty
na metalu rdza piękno barwi
to recepta na wolność i miłość
prawda ważna czułe słowa
piękno chwili i ciekawe miejsca
idę ulubioną drogą na uszach z reggae
nie szukając szczęścia łatwych pieniędzy
cieszy mnie źdźbło suchej trawy
garść ziemi dumny jestem tutaj
Ref.
obok widzisz świata blask
uśmiechnięty zieloną
drogą choćby deszcz
nie narzekaj bez słów
dobro wraca z karmą
pokochaj siebie daj znać
czy czujesz stary to co ja
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
Los to płot w zimowym krajobrazie
kilka stron o drodze i drzewach
i o słonym łososiu
w moich okopconych mięśniach.
Mówi twarz
co czuje ciało
zabiję
to boli
Mówi ciało
musisz bo mieszkasz
w mózgu
to we mnie żyją
twoje porty
mogę mieć rurkę w krtani
i sączyć płyny
ale to we mnie żyją
twoje porty.
Z kaloryfera leje się pejzaż zimowy
zatacza kręgi koncentryczne
opisuję
za pomocą prostej
mnożą się kwadraty i sześciokąty
cisza
na klatce schodowej.
Poświata na jej policzkach
ona przyciąga do siebie papier
spod palców strzela iskra absurdu
ona jest snem który uśmiecha się smutno.
Co czuje ciało
gdy tonie
gdy nosi w sobie
cierń
kolejny dzień jak wiatr
burzyciel
śmierć jest we mnie - dumnie to brzmi
kołuje pejzaż zimowy.
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
Skutemu w kajdany trwania wszystko nadaremne
gdy niepokoją nad ranem akwarelowe zrywy
i zawodzi obojętność długo studiowana
nad gorzką ideą dadaistów
(stare ale jare)
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
IV - NUDA
Wiał wiatr na przedmieściach
dziewczęta w szarościach i indygo
pójdę na spacer może uwiedzie mnie raz jeszcze
to okropne życie
dziewczęta w pelerynach z głowami lwów
i kolczyki z krzyżykiem
słyszałem ciszę widziałem świat
tylko ci przeklęci ludzie muszą się ze mną
komunikować
siorbnięciami
kochani czy wy macie Aspergera?
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.