Yaro, 11 lutego 2026
zaciągam się dniem
co przeze mnie mknie
napełniony powietrzem
dławię się promieniami słońca
wypuszczam dym w płucach młyn
ciepło dzisiaj blaski cienie
przenikają przestrzeń
pod chmurą gołębie
w eterze błądzą ciała
ziemskie i niebieskie
rozlała się droga mleczna
w jednym kosmosie
biegniemy dzięki grawitacji
nastawieni przeciwko wojnie
co pozostawia nas na miejscu zdarzeń
niewyjaśnione siły miłości
każą szukać kości
sam53, 10 lutego 2026
pogodziłem się ze sobą
blizny na ciele już nie robią wrażenia
nie pamiętam ostatniej wersji snu
upadam podnoszę się bez słów bez krzyku
znalezione w szafie nauszniki pasują na mróz
codziennie mijam się z przeszłością
rytuał kawa śniadanie wiadomości
nie wiem dlaczego powtarzają kilka razy to samo
pogodziłem się ze sobą
gdy śpię i się budzę
chociaż jestem coraz bardziej niespokojny
ojciec tak miał w trzydziestym dziewiątym
ale on z hitlerem na głowie
a ja tylko z braunem
sam53, 8 lutego 2026
nie uwierzysz ale mój świat jest inny
jest jak sen z którego trudno się wybudzić
gdy poranna cisza upomina się o pocałunek
jest jak rytm serca który zostawiam tobie
z nadzieją na krzyk gdy poczujesz się matką
jest podróżą do końca świata
po szczęście
po uśmiech
i pamięć
póki oddychamy tym samym życiem
sam53, 8 lutego 2026
wybudziło mnie dziś słońce o poranku
i sen odszedł zachwycony czystym niebem
z ust na usta przemknął cicho dobry nastrój
w malinowych pocałunkach - rwałem szczęście
rozszumiały się nadzieje w twoim szepcie
jak marzenia które z wiatrem mkną ku wiośnie
kładąc słowa jeszcze ciepłe między wiersze
gdy wzruszenie sięga głębiej niż emocje
gdy uczucie tak jak cień za tobą chodzi
podniecenie wstrząsa czule namietnością
a i słońce wcale nie chce nam zachodzić
wiesz jak tęskno mi za tobą
i za Wiosną
sam53, 7 lutego 2026
czasami zamykam się w słowach
w nienapisanych jeszcze wierszach
szukam śladów pozostawionych
przez przodków których nazywam bogami
wyrzucam z siebie wiarę z przekonaniem
że gdzieś między tobą a mną czas wyciosał
bez reszty skamielinę dobra i zła
zastanawiam się w którym momencie
homo sapiens zaczął upominać się o prawa
dla bogów stworzonych na swoje podobieństwo
wszak ileś tysięcy lat temu świat był równie mało bezpieczny
jak dzisiaj
violetta, 7 lutego 2026
gdy zrywasz owoc
obracasz w ręku
z uśmiechem
w złotym potoku
wiruję z tobą
obierana do soków
uczucie przy gryzieniu
skok w słodką wodę
naraz ciebie
Toya, 7 lutego 2026
coś jest pod mgłą
nie bez przyczyny podchodzi pod drzwi
i w okna zagląda
białą ciszą kładzie się na polach
to znów podnosi jak palec do ust
więc zniżasz głos
i już szepczesz
i kroki stawiasz bezdźwięcznie
bo coś jest pod mgłą
martwota kości i ciał
ktoś kto wyszedł poza czas
w to nieodległe miejsce
gdzie nie ma pytań
bo wszystko jest odpowiedzią
jedyną słuszną
na brak i co jest pod mgłą
nie muszę teraz wiedzieć
kiedyś nazwę kolor ciszy
i jej smak porównam z tym miejscem
gdzie czas rządzi porami roku
dnia
każdym wdechem i wydechem
tym kim się stajemy pod ciężarem dat
coraz bliżsi ziemi
oglądamy niebo utopione w kałużach
słońce
nie przestaje świecić
Yaro, 7 lutego 2026
uciekam w dal przed problemami
są głęboko w głowie
mam dość wykrzyczę coś
uspokoję się pomoże ktoś
problemom mówię stop ale są
rodzą się nowe w innej oprawie
nie mogę wciąż gonić uciekać
dopada mnie sen
w dniu narodzin świata
lampa słabe światło lubię półmrok
gdy zamykam oczy zamykam drzwi
za nimi pozostają sprawy jakby mniej ważne
oddalam się dobrze mi lekko
w środku wibruje promień
dobrze że wiatr przywiał mi ciebie
tęskniłem jak za wiosną za ostoja spokoju
schowam się w gaju w majowej ozdobie
wiśnie pachną białym kwiatem kuszą ku sobie
sam53, 7 lutego 2026
jeszcze dzisiaj śnieg z wiatrem chce tańczyć
lutych ramion pilnuje wciąż zima
w piruetach od zaspy do zaspy
pewni mrozu że kroku dotrzyma
jeszcze dzisiaj choć świerk zrzucił czapę
pod jałowcem już w kiełkach przebiśnieg
pierwsze brzozy się łuszczą jak papier
zima w tangu a niech ją mróz ściśnie
dziki głodne biegają po miastach
kartofliska też pewnie nie poznam
no bo zima
a zima wciąż hasa
chociaż do drzwi łomocze już wiosna
Misiek, 6 lutego 2026
W królestwie ślepców - jednooki jest królem *Erazm z Rotterdamu
------------------------------------------------------
Od tylu lat błądził pośród ociemniałych
w nieznanym miejscu i krainie
niczym Tezeusz w labiryncie
tylko jak dziecko był bezradny
bez kłębka nici, daru Ariadny
szedł powoli i liczył tylko kroki
krzycząc z rozpaczy co chwilę
bądźcie przeklęci i też gińcie
gdy czuł że sam za chwilę zginie
zabity przez niewidzialnych żołnierzy
na drodze stanął mu król jednooki
w złotej koronie ubrany
w strój paradny
stój dokąd zmierzasz człowieku
szukam sensu życia
odparł królowi smutno
daj mi królu jeszcze czas
i żebym choć ten jeden raz
mógł serce nakarmić i duszę
jedną dobrą myślą przed potopem
bo on wszystko na koniec zaleje
pozwól mi napisać na pożegnanie
choć jeden ostatni wiersz
odparł jemu Jednooki
nic nie chcę i nic nie muszę
nałóż lepiej człeku szatę pokutną
ale wiedz że nie jestem Cyklopem
kto inny jest władcą tamtego i tego świata
prawdziwym twórcą dzieł wspaniałych
bo nie wiem czy o tym wiesz
że też Jego poznasz ale tylko na tyle
na ile twoje jestestwo w Niego uwierzy
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.