Atanazy Pernat, 9 kwietnia 2026
Gdybym miał helikopter poleciałbym na pogrzeb Johna Wayneꞌa
Powiedział ojciec
Nie zdążył pójść do fryzjera
I w trumnie wyglądał jak John Lennon gdyby jeszcze żył
Saksofon przy grobie był zbyt mały moim zdaniem
Powinien mu zagrać Louis Armstrong
A ja powinienem być Jezusem Chrystusem żeby móc go wskrzesić
Czy mogę coś dla Ciebie zrobić?
Tak- proszę go wskrzesić
Mój Boże pewnie i tak go przyjmiesz
Wbrew temu co wygadywał ten skacowany ksiądz
Siostra poprawiła mu poły marynarki a ja się nie odważyłem
Nie dotyka się bezkarnie gwiazd rocka i bohaterów starych westernów
Teraz leży gdzieś na wichrowych wzgórzach
Nie wiem zresztą
Wiem tylko że gdybym miał helikopter
Poleciałbym tam
Z największym saksofonem świata i zespołem Czerwonych Gitar
Sorrowhead (ex Cheval), 9 kwietnia 2026
Najsłodsze słowa zadają najgłębszy ból, tak, tak - tak właśnie jest
otchłań świata i otchłań Ciebie - czy jesteś zła? Z dnia na dzień
coraz bardziej.
I tak nie mam nikomu nic do powiedzenia, młyn filozofów tj.
czasoprzestrzeń blokiem etc. etc. istnienie przyjmie wszystkie
najsłodsze słowa jak jednorazówki Leonarda Cohena (1)
jak Nietzsche tarzający się w ekskrementach ku przestrodze
że nie żyjemy w filmie fantasy sztandar jest symbolem tego
co nieosiągalne.
Czy nie jest naturalne obwinianie? Obwiniasz mnie że jestem
za bardzo bohaterem i za bardzo szmatą bo spałem na klatce
schodowej i zaspałem na Intercity
strzelam fotki na łąkach kadry Wojtkiewicza kolory Dudy
Gracza wznoście młyny Don-Kiszoci, jak u Yaloma, bo trzeba
z czymś walczyć, trzeba robić coś z jajem, trzeba żyć
żyć w filmie fantasy.
Może chciałbym żeby ten czy inny autor był mi Bogiem
bo jest osiągalny Bóg teologii jest nieosiągalny qui pro
quo, och Nietzsche, i ja długo - pragnąłem
cóż fantazją nie jest potrzebuję zmian potrzebuję gotówki
jutro przyjdą książki a potem jeszcze muszę mieć na Intercity
będę wzywał jakiegoś ducha dzwoniącego łańcuchami
na dworcu doznałem katharsis. (2) Francuzi nagrabili sobie
koloniami, a ja na dworcu doznałem katharsis. (3) Najsłodsze
słowa zadają najgłębszy ból, tak, tak - tak właśnie jest.
a mam inną metodę. Strzelam fotki na łąkach. Czy nie
jest naturalne obwinianie? Istnienie przyjmie wszystko.
Czy jesteś zła?
Otchłań Ciebie i otchłań świata. I tak nie mam nikomu
nic do powiedzenia; czasoprzestrzeń blokiem - z dnia na dzień
coraz gorsza i jednorazówki Leonarda Cohena. Nietzsche tarza
się w ekskrementach.
potrzebuję zmian potrzebuję gotówki
1 - Cohen wysławiał Miłość po grób chociaż był zwyczajnym bawidamkiem
2 - Norwid - ze wszystkich kajdan najcięższe... (wewnętrzne)
3 - temat rzeka
Afrodyta, 8 kwietnia 2026
Szkolny korytarz podmienił tło,
z nadmiernej fascynacji światłem,
prawie utonął w błękitach.
Całe zdumienie nad własną historią
zmieściłeś między oddechami.
Mamo, jestem autyzmem. Cichnę.
Krótka sonda spojrzeń i wybuchamy
śmiechem, nikt nie zauważa,
że na chwilę pęka mi serce.
Strzępki wypuszczam z rąk
w nieskończoność.
sam53, 7 kwietnia 2026
wieczorem szukam świateł
przeciągam zachodzące słońce na stronę nocy
tam gdzie słowa pachną wczorajszym szeptem
razem kołyszemy cienie na pogniecionej pościeli
zbieramy rozsypane po podłodze marzenia
lubię zdejmować całą ciebie z wilgotnych ust
nie wiem kiedy Poezja rozsuwa uda
zapominamy się
Sorrowhead (ex Cheval), 7 kwietnia 2026
Moja eschatologia.
Dzień był lekki a radość pachniała jaśminem.
Istnieniom towarzyszyłem w modlitwach.
Błogosławiony niech będzie Pan w swej najgłębszej bezczynności.
Czysta jak lód przyczyna ustronne źródło.
Albo:
Pij wodę w szkle czystym koniecznie,
A skóra niech spłynie jak budyń
I pachnące skazy bodaj z benzyny -
Towarzysz istnieniom niczym
Słońca atomowa żółć.
Albo
Bogosławiony dzień pod płonącym słońcem,
Jego kuchenny ugier i woda w lśniącym szkle.
To wszystko jest lekkie, to szum ospałych od gwałtu
Nerwów, to powyżej kategorii realności.
sam53, 6 kwietnia 2026
zwyczajny ranek chłodny kwiecień
w zimowym szalu za firanką
a mnie pod sercem znów coś gniecie
niechcemiś tańczy ze mną tango
.
w ramion wiosennym przytuleniu
w wietrznej rozmowie - wiatr od Łodzi
z wonią kaczeńców - może nie mów
noc tango wiosną ileś godzin
.
związani rytmem i muzyką
gdy zapatrzenie razem frunie
zaczynam w przeszłość wciskać przyszłość
cieszy najmniejszy pocałunek
.
myśli układam na poduszkach
dyngus był dzisiaj - kołdra mokra
gdybyś zechciała z ust na usta
dwa słowa przenieść - ja cię kocham
sam53, 5 kwietnia 2026
we śnie pozwalamy sobie na wszystko
to nic że skrzypi łóżko
obracam cię do ściany
z obrazem św. Elżbiety
szczęśliwa wpatrujesz się w jej aureolę
.
z przyjemnością ugniatamy świeżo wykrochmaloną pościel
gdybyśmy karmili siebie nie tylko uśmiechem
a z pięknych słów większą część zostawiali na zaś
ach gdybyśmy celebrowali z brzegu w brzeg każdą pieszczotę
zapisując się w kolejkę do bociana
z jednakową myślą - dziewczynka czy chłopiec
.
we śnie nawet łóżko skrzypi zupełnie inaczej
violetta, 4 kwietnia 2026
Marzę o białej jedwabnej sukni
w trawie i kwiatach.
Wdzięcznie zalewać złotem
promienna tańcząc z nutą ciepła.
Całować wyrastające małe liście
i rozkwitnąć żółtym kosaćcem.
Otworzyć twarz jak ty zielony
umyć się w ręku zebraną rosą.
Smakować poziomkami
w biegu do ciebie jeziorku.
Lekko przeskakiwać przez ogień
aż do snów z tobą.
sam53, 3 kwietnia 2026
bociany przyleciały
nie patrz tak na mnie
przecież nic z patrzenia
.
przyleciały posiedzą całe lato
i sobie odlecą
taki mają zwyczaj
.
a nam cóż zostało
pilnowanie wyrobionych dołków w materacu
liczenie owiec baranów
twoje ciepłe piersi
wiem że lubisz gdy ciebie całuję
.
czasami chciałbym zostać bocianem
wyobraź sobie to radosne kle kle kle
gdy ląduję w gnieździe z węzełkiem w dziobie
.
zamiast na roraty
ludzie przyszliby nas oglądać na stodole
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.