sam53, 21 stycznia 2026
poczułem uśmiech w roztańczonych myślach
wyśnioną radość zebraną w półsłowie
która na ustach wiosną już zakwitła
wśród pierwszych kwiatów i słonecznych objęć
była jak światło rozpalone w sercu
które od świtu rozzłaca dzień w trzcinach
dotyk twej dłoni - każde słowo w wierszu
jak pocałunek - w słońcu go zatrzymaj
zapisz na wargach jednym słowem - zanim
sklei nam usta jeszcze przed śniadaniem
choćby na chwilę - ile ich przed nami
niech w siódmym niebie na zawsze zostanie
Przędąc słowem, 21 stycznia 2026
Odszedłeś Mistrzu — z (d)ostatnim tekstem
przywdziany z ciszą — watahą zawył
światełek strzegąc — w ostatnim geście
sypały gwiazdy — poeta zastygł
Przywdziany z ciszą — watahą zawył
akcentem w złocie — utwory kwietne
sypały gwiazdy — poeta zastygł
misterne pióro — zamknęło księgę
Akcentem w złocie — utwory kwietne
przykładnym stylem — w zdarzeniu nagłym
misterne pióro — zamknęło księgę
formalny koniec — pustynią w branży
Przykładnym stylem — w zdarzeniu nagłym
tysięczne smutki — bolesne drżenie
formalny koniec — pustynią w branży
służebne słowa — zaczęły tężeć
Tysięczne smutki — bolesne drżenie
odszedłeś mistrzu — z (d)ostatnim tekstem
służebne słowa — zaczęły tężeć
światełek strzegąc — w ostatnim geście
sam53, 20 stycznia 2026
to dziwne że śnieg pada z bezchmurnego nieba
tańczące płatki błyszczą w słońcu
dziwne że płoty drzewa w szadzi
a niebo w czystym błękicie
spada prosto na nas milionami tęcz
frunie aż oczy bolą z tej dziwności
sąsiadka wystawiła Piotrusia na śnieg
siedzi chłopczyk na nocniku i patrzy i patrzy
nadziwić się nie może jaki piękny świat
podobno Inuici zamiast papieru toaletowego
używają śniegu
zaczekam
Piotruś jeszcze na nocniku
tetu, 19 stycznia 2026
nie wrócę do kręgu ognia; jasność oślepia
i parzy. niby te same płomienie, a skóra stała się
przezroczysta. prawdziwa przyjemność, to czerń;
wmasowana w ciało nie definiuje początku
i końca nie widać.
sam53, 19 stycznia 2026
wieczór jak dzisiaj noc bez gwiazd
księżyc schowany w brudnych chmurach
wiatr jakże chamski prosto w twarz
i śnieżna zamieć w białych piórach
z mrozem wczorajszym - jeszcze słyszę
trzask pękającej starej kory
gdy noc na drzewach się kołysze
zamieć odprawia jej nieszpory
czuję chłód w dłoniach suchość w ustach
twój obraz widzę przed oczami
i tak jak we śnie jakby z lustra
szepczesz dwa słowa - mój kochany
sam53, 19 stycznia 2026
zimowe noce cichną tuż po zmroku
nad horyzontem przegarniając zorze
budząc na niebie przedwieczorny spokój
w gwiezdnych rozbłyskach - liczyć ich nie zdążę
gdy w głębię świateł wciąż ciemność się wrzyna
czepiając ciszę między snem a jawę
tak jakby chciała serce sercu przyznać
a może miłość między nami zapleść
cisza styczniowa drga melodią duszy
pachnie spełnieniem tak jak śnieżna zima
czasami pragnę w niej się zawieruszyć
i w pocałunkach na słowo zatrzymać
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.