Marek Gajowniczek, 29 sierpnia 2023
W noc z soboty na niedzielę
złapał Legion Legionellę
na przedpolu Zębów Smoczych,
o które ciężki bój toczył.
Dezynfekcja była słaba,
bo w upał zaczęło padać
i pojawiły się mgły
o zapachu słodko-mdłym.
.
Od dawna broń biologiczna -
zakazana i nieliczna
w centrach na Dalekim Wschodzie
hodowana była w w wodzie.
.
Tam po pandemii Covida -
nowy lepszym im sie wydał
sposób na nieprzyjaciela:
Na Legiony - Legionella!
.
U nas jeszcze z ujęć wodnych
czerpią w sposób staromodny
wodę rurą w beczkowozy -
nie ma prób Legionellozy.
Można też do wód gruntowych
coś po błędzie rakietowym
wprowadzić w cieki podskórne.
Poczekać na skutki wtórne!
.
Niepotrzebny lot przez płot.
Przesączą się z ciepłych błot
na gąsienicach baterii
liczne kolonie bakterii.
.
I możecie już być pewni -
Przedostaną się do zlewni
potoków, strumyków, Sanu
w porze podwyższonych stanów.
.
Znaja chorobę doktorzy.
Wielu między bajki włoży
wirtualne przypuszczenia -
zmiany nie do przewidzenia.
.
Obwinią klimatu typ
za zgony i śnięcie ryb.
Za burze na przemian z suszą.
Przeciwdziałać jednak muszą.
.
Jeżeli to całkiem nowa
nauk zmowa hybrydowa -
Nowej Gotowości Stan
zakaże odkręcać kran!
.
Zacznie się źródeł szukanie,
chlorowanie, przemieszczanie
w miejscu nadzwyczaj wrażliwym.
Utkmą w nim dostaw przepływy?
.
Może właśnie o to chodzi,
by zatrzymać ruch, zaszkodzić,
Zakłócić kampanii plan.
. . .
Na Podkarpaciu - bez zmian.
violetta, 29 sierpnia 2023
tańczę toń we mnie
piękny to spektakl
przyniosę ukojenie
z dzikich mirabelek
my dwa żywioły
niełatwo okiełznać
soczysty i słodka
Marcin Olszewski, 27 sierpnia 2023
Stukot kołatki w drewnianą bramę, słychać już kroki
Otwiera dozorca, uniform jego zlewa się z nocą
Z mieszkania bieży, gdy w drzwi załomocą
… spóźnieni, z monetą w rękę, za fatygę
On śmieje się, patrzy i trzyma pod boki
Z bramy, minąwszy próg z budowy datą
Milczące rzeźb posągi z brodami
Przez drzwi oszklone, dywanem po schodach
Ku górze, drzwiom skrzydłowym, gdzie czas
Nie kratą przysłonięty, a pamięć na nowo
…. Zegar w pokoju nastawia
Przestrzeń pokoi, kafle pieców i kuchni
Skąd zapach herbaty z imbryka podawanej
Wśród rozmów cichych, karty szeleszczą
W tańcu pasjansów, dłońmi cioć Sapiejewskich
Brzęk szkła w kredensie i przy toaletach
Gdzie ciężki zapach kolońskiej tumani
W Stołowym właśnie kolację podano
Z dźwiękami sztućców, za oknem goni
Tramwaj ciągnięty przez dwa konie
Patrol kozacki, miarowym krokiem
Podąża ku Ciemno Wileńskiej
Jeden w prostocie, by spełnić potrzebę
Okrakiem stanął na praskim bruku
Już po kolacji, we śnie domownicy
Nie skrzypi podłoga, kredens zamknięty
Karty w pudełku, ogień pod płytą
Jedynie zegar myśli o czasie
Jak dozorca przed bramą lat dawnych
I tych współczesnych
Pamiętam
Sztelak Marcin, 27 sierpnia 2023
I nic nie będzie ci oszczędzone
na tej drodze wiodącej
wciąż pod górę.
Nie podnoś wzroku,
dla ciebie wilgotna ziemia,
posmak stęchlizny na języku.
Cudowna woń kiepów o poranku
i zimny wiatr podskórnie wszyty.
Codzienna melodia człapiacych butów
i drżenie wyciągniętej dłoni.
Ostatecznie najcichsze miejsce
tuż pod płotem,
spróchniały krzyż, tabliczka
z rdzą wyżartym napisem.
I tylko czasem najciemniejsza noc
zanuci od niechcenia, bez patosu,
wulgarną piosnkę kloszarda.
Dla niczyich uszu, na nie pocieszenie.
Marek Gajowniczek, 26 sierpnia 2023
Ktoś nadał sygnał radio - STOP!,
a nie mógł to być prosty chłop,
lecz ktoś na radiotelefonie,
kto służył w służbach lub ochronie.
Już nie można o tym rozmawiać,
bo tym, kto w rządzie odpowiada
za niedopatrzenie lub błąd,
nigdy nie poszedł by pod prąd,
gdy sam steruje nurtem głównym,
stąd temat jest niezwykle trudny.
.
Nawet, gdy winna jest dywersja,
prezentowana nam jest wersja,
ze opozycja tkwi w tym draństwie,
a kolej to jest "państwo w państwie"
i wszystko ma lokalne tło!
A może obcym o to szło,
by szalały wewnętrzne spory?
Przyszła Hybryda na wybory!!!
Ciagnie za sobą ogon długi.
Pewnie to jest hybryda plug-in!
Yaro, 26 sierpnia 2023
Za młody zawitałem w twoje kierunki jak wiatr
chciałem zamieszkać tak dobrze
lecz nie wieczorem w tą sobotę
bryzą po oczach jesienią
myśli skłębione w głowie
brakiem czegoś astralnego
miłość była dobra, lecz lat było mi brak
w różne strony pokierował los nasze osoby
zostałem żołnierzem, gdy studiowałaś
poznałaś obce języki, rozbierałem kałacha
zdawałaś egzamin, gdy biegałem
z bronią po górach po wrzosach poligonów świata
bawiłaś w klubach, gdy opadałem
na piachy pustyni błędowskiej
spadochronie rozwijaj się
ty pod parasolem z chłopakiem
samotnik na warcie z pustym wzrokiem
składałem spadochron
składałem słowa w liście,
że zależy, lecz bez odpowiedzi
dzisiaj dziękuję, że jestem daleko
od własnych myśli spraw, nałogów
czegoś za mało brakuje ciebie
Marek Gajowniczek, 26 sierpnia 2023
Bez roboty - plotki, sploty
przypadkowo - hybrydowe.
Dawne, stare...i te nowe:
.
Dziesięć lat to czasu szmat,
a już podad dziesięć lat
jestem na emeryturze.
Nie mogłem pracować dłużej
i wiem, czym jest bezrobocie.
Śledzę więc doniesień krocie
o systemie i o winie.
Stresuję się, a czas płynie.
.
Rośnie gotowość bojowa.
Rząd głowy w piasek nie chowa.
Przedwyborcza polemika
najważniejszych spraw dotyka:
Krok od nieszczęścia w Szczecinie
i przypadkowi jedynie
spokój w mieście zawdzięczamy,
Pilnujemy i czuwamy!
.
Ogłoszono, że w Olsztynie
wysiadła elektronika
i na drodze i na szynie
powtał zator i panika.
Miasto wpadło w tarapaty
i są milionowe straty
trudne do oszacowania
w akcji indoktrynowania.
.
Tusk wciąż jest na pierwszym planie
z bezrobociem na ekranie.
Reszta to płonne obawy.
Błysą - znikną! Nie ma sprawy.
Widzimy - mogłobyć gorzej.
Ruch jest duży. Są wakacje.
Stonujmy własne reacje,
choć rodzina jest nad morzem.
.
Strachy miną po wyborze!
samoA, 25 sierpnia 2023
może ci kiedyś zapomną
co dzisiaj do nich mówiłeś
a może rozwiną temat
a ty puścisz go w świat z dymem
może ci nawet przypomną
co wczoraj im wymówiłeś
jednak nie chowaj wyrzutów
dłoń satyryka nosiłeś
we żniwa i w sianokosy
docinki na rżysku liter
spieczonych na kartoflisku
przepiórek mistrz wydał plony
Sztelak Marcin, 25 sierpnia 2023
Piękne widoki z wysokości
szafotu,
chociaż ciężko złapać oddech,
schodki kręte i wąskie
a oczy przesłonięte.
Zgodnie z tradycją
oraz którymś z licznych paragrafów
z zakurzonego kodeksu.
Uśmiechnięty oprawca mruga okiem,
delikatnie nakładając pętle,
nadspodziewanie miękką.
Ciepły wietrzyk mierzwi włosy,
słońce ładnie podkreśla czerwień
gustownego chodniczka.
Nadęty kapłan mruczy pod nosem,
może modlitwy,
najpewniej przekleństwa, w końcu
dopiero świta i pora na śniadanie.
Kilku gapiów ziewa,
szeroko otwierając usta. Kiepskie
widowisko i marna obsada.
Drogi kacie, czyń swoją powinność,
długa kolejka coraz bardziej niecierpliwa.
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.