26 marca 2026
Fragment
I
Och, Google Docs! Wirują w tobie wspomnienia sprzed pół godziny. Przerzucić się na Google Docs, kiedy Note-Pad nie jest satysfakcjonujący. Powinienem głębiej uchwycić tę możliwość, choć przecież stoi mi przed oczami sylwetka Walta Whitmana i myślę nad surfingiem pośród fal chaosu. O obserwacjach dotyczących aktu twórczego. Pisać tak, jakby mówiło się do kogoś; górnolotne sformułowanie - pieśń strzaskanego serca.
Pisałem gdzieś o szarościach, ale czy to nie było srebro? Lubię szarość, tam jest cała gama, szarość mojego Wiednia, która właściwie ma błękitne tony. Jak inaczej opisać miasto? Wirują w tobie wspomnienia sprzed pół godziny. Zapełniłem niejedną stronę, próbując uchwycić drogę i drzewa, ale właśnie wtedy wyparowały. Poniekąd, nie jest to kokieterią.
W tych akapitach największą satysfakcję sprawiło mi zapisanie “Och, Google Docs!” To było zdarzenie, kiedy notowałem te słowa - to było zdarzenie. Właściwie, otrząsnąłem się z pierwszego wrażenia i pomyślałem, że nie ma w tym nic szczególnego. Myślałem o wierszach składających się z jednej linijki, linijka z trzech do pięciu słów. To miało być o milczeniu.
Myślałem też o rzeczach w rodzaju Raymonda Queneau, chociaż go nie czytałem. Ale wyobrażam sobie, że on pisał to, o czym teraz myślę. Trochę formalizmu. Ale naprawdę, jak odmalować obraz miasta? Czyż nie wystarczy napisać “Miasto”? Miasto pisane z wielkiej będzie kojarzyć się z czymś mistycznym. Powinienem napisać jeszcze coś, żeby akapit miał cztery linijki (bo moja wizja tego, jak wygląda miasto, jest powyżej).
Poezja
Proza
Fotografia
Grafika
Wideo wiersz
Pocztówka
Dziennik
Książki
Handmade