Dziennik

Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky


dodane wcześniej pozostałe dzienniki dodane później

8 czerwca 2011

8 czerwca 2011, środa ( Wypisy z "Ksiąg pożytecznych" IX czyli z prezentacji maturalnej Oli (fragment) )

Prowokacja to określenie opisujące uzyskanie informacji lub wymuszenie zachowania ofiary przez podstępne i celowe działanie osoby trzeciej W psychologii prowokacja jest świadomym wymuszeniem określonych zachowań, reakcji lub działań, często agresywnych i nagłych, poprzez oddziaływanie na psychikę, niekoniecznie zgodne z ideologiami lub obranymi przez daną osobę zasadami. W sądownictwie prowokacja dotyczy dopuszczalnej obrony, która polega na przedstawieniu braku podstaw do stwierdzenia popełnienia przestępstwa, poprzez udowodnienie, iż na oświadczenia oskarżonego lub świadków wpłyneła osoba pytająca/przesłuchująca, prowokując ją do stwierdzenia nieprawdziwych faktów lub ich przeinaczenia. W pewnych sytuacjach, prowokacja może być akceptowalnym narzędziem dochodzeń dziennikarskich lub policyjnych. W Kanadzie prowokację w policji definiuje się jako podjęcie działań poprzez jednostkę policji, które dają szansę przypadkowej jednostce społeczeństwa popełnienie przestępstwa. Jest to forma testu nazywana Random virtue testing (ang. dosłownie losowe testowanie cnoty).
           Oczywiste i jednoznaczne rozgraniczenie i przeciwstawienie zachowań wywołujących niezamierzony, a nawet nieuświadamiany efekt prowokacji oraz zachowań mających status jawnych aktów prowokacji, może przesadnie nas zasugerować w wyobrażeniu o naturze samych aktów prowokacji. Możemy ulec pokusie zbyt daleko idącego uproszczenia, a mianowicie uznać za oczywistość założenie, że prowokacja pojęta jako akt zawsze jest działaniem postanowionym a priori przez jego podmiot. I założenie drugie, że widocznie podmiot ten jest swobodnym inicjatorem wydarzeń i zmian w świadomości innych ludzi, postępuje więc tak a nie inaczej ze względu na wcześniej powzięty zamiar i wypracowany plan działania, oparty na przewidywaniu i przemyślnej taktyce.
         Owszem, granica miedzy niezamierzonym prowokacyjnym efektem ludzkiego zachowania a celowym prowokowaniem innych pozostaje wyraźna i ostra. Ale już repertuar aktów prowokacji musimy ująć w pewnej stopniowalnej skali zachowań mniej lub bardziej "kontrolowanych", mniej lub bardziej racjonalnych w doborze środków do celu.
         Bynajmniej nie jest oczywiste, że podmiot świadomie i celowo prowokujący w stu procentach przewiduje obrót spraw, w sposób kompletny i wariantowy planuje własne postępowanie (będąc przygotowanym na różne możliwe warianty zachowań innych lub alternatywne występowanie zdarzeń). Nie jest oczywiste nawet to, że jest on jednostronnym inicjatorem oddziaływań, realizującym swój pomysł, którego treść jest rezultatem jedynie jego konsekwentnych dążeń, podyktowanych logiką jego sposobu myślenia. Bynajmniej nie musi tak być.
         Sztuka współczesna zna wiele przykładów balansowania na granicy dobrego smaku wyrażającego się poprzez epatowanie fekaliami, wnętrznościami, wymiocinami, i wszelkiego rodzaju płynami ustrojowymi rozmaitego autoramentu. Modernistyczny dogmat artysty dążącego do autentyczności i niepowtarzalności oraz złożenia z siebie ofiary na ołtarzu sztuki rychło się jednak wyczerpał. 4 minuty ciszy Johna Cage'a, czy szokowanie widzów rozpruwanymi zwierzętami, których krwią Herman Nitsch polewał płaszczyznę swoich dzieł, to przykłady aktywności artystycznej uświadamiające nam, że już we wczesnych latach 60., sztuka osiągnęła skrajną formułę, która w gruncie rzeczy była ślepym zaułkiem. Czy można pójść dalej, niż napisać utwór muzyczny składający się z 4 i pół minuty ciszy? Czy można wyobrazić sobie bardziej radykalne działanie od uśmiercania zwierząt, bądź samookaleczenia?Prowokacja jest niezwykle istotną kategorią, do której artyści współcześni bardzo często się odwołują, zwracając uwagę widza na ważne problemy trapiące współczesny świat. Jednak prowokacja podszyta tylko powierzchownością pozostaje jedynie wybrykiem.
          Dziś pole sztuki poszerza się, obejmując to, czego kiedyś sztuką nie nazywano. Prowokacja do tych zjawisk należy. Sztuka jest odpowiedzią na rzeczywistość, a w niej coraz więcej obojętności, nie tylko wobec sztuki, ale świata w ogóle. Aby więc
misja sztuki wciąż się spełniała, trzeba prowokować. Inaczej trudno byłoby dotrzeć do świadomości ludzkiej w świecie ogołacanym systematycznie z kultury na rzecz bezkarnej propagandy politycznej głodnej szpalt i czasu antenowego.
         Wydaje mi sie ze wszystkie prowokacje, szczególnie te współczesne, są zakamuflowanym krzykiem ludzi bardzo przestraszonych i pogubionych w obecnym świecie,w którym zawsze można pojść o krok dalej, przekroczyc jeszcze jedną granicę,zaszokować, obrzydzić, wystraszyć, a jedyną ucieczką jest komercja,ktora przeradza sie w chwilową slawę autora, chwilowe szczęście. Dla mnie jako odbiorcy to wszystko jest jak zamek z piasku. Zastanawiam sie juz tylko co bedzie potem, bo teraz widzę co sie dzieje - przekraczamy granice. A co bedzie, jak przekroczymy je wszystkie? I co wtedy???czy moze sztuka równie "niebezpiecznie" odchyli sie w drugą strone???






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1