Poetry

Sztelak Marcin


older other poems newer

12 september 2017

Śmierć Casanovy

 
Nie istnieją takie miejsca,
które mógłbym nazwać domem.
 
Tyle twarzy wypalonych pod skórą,
każde mrugnięcie to kolejny
obraz.
 
Kalejdoskop, słodki i bolesny jak pocałunek,
do krwi. Ostatniej, upadłej
na poszarzałą pościel.
 
Nieporadny język już nie potrafi
wysupłać słów. Skupiony na oddechu
po omacku szukam ciepłej dłoni.
 
Dookoła pustka, najwyższy czas
na epitafium, tylko że nie ma
nic do powiedzenia. Może tylko:
 
życie jest początkiem
i końcem. Najprawdopodobniej, ale o tym
musicie przekonać się sami.






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1