Poetry

Sztelak Marcin


Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 30 november 2015

Stan ważkości


Jestem dzieckiem albo starcem, pomiędzy
pomijam milczeniem. Z lekką tylko ironią,
bo po tej stronie krzywych luster cienie
zakłócają perspektywy.
 
Chyba zapomniałem o modlitwach, tych błagalnych
i dziękczynnych. Nie potrafię klęczeć z pokorą,
na stojąco prosząc o jałmużnę.
 
Ale kiedy zdarzają się cuda uciekam
w bezpieczne schronienie wzruszenia ramion.
Pełen wiary w przypadkowość bytów
i rozmyte granice istnienia.


number of comments: 3 | rating: 4 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 28 november 2015

Brzydkie wyrazy


Słowo przychodzi zbyt łatwo
zgodnie ze świętą zasadą powtarzalności.
Anatemy i przekleństwa wstydliwie skrywają
braki. Wszelkie.
 
Walka z materią skazuje na nadzieje
przedłużenia, choćby gatunku.
Chociaż załamania czasu nie zwiastują
zmian skrzętnie celebrujemy nasze tajemnice,
 
wskrzeszenia i zejścia. Twierdząc, że umieranie boli
bardziej kiedy nie mamy dla kogo żyć.
Albo odwrotnie – zależnie od splotów okoliczności.
Pomyłkowo zwanych Bogiem.


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 27 november 2015

Nieproporcjonalności


Szukam krzywych luster
i odbić w kilku wymiarach,
także tych nieznanych nauce.
 
Ale przede mną tylko proste,
w tą czy w inną stronę.
Więc zaciskam pięści
w pustce.
 
Albo pełni.
Od dawna nie wyczuwam różnicy.


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 26 november 2015

Ucieleśnienia


Świat utkany z dróg, jednokierunkowych.
A pod nogami porzucone korony
cierniowe, rozdeptane na miazgę
 
kalendarze. Czasami żebrak klęczy w błocie,
całkiem bliski wniebowstąpień lub zstąpień.
Zgodnie z horyzontem zdarzeń.
 
Tymczasem słońce na wschodzie drwi
z podążeń. Więc czym prędzej zacieram
krwawe ślady.
 
Słów i nieodzownych milczeń.


number of comments: 2 | rating: 4 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 25 november 2015

Obrzydliwości (Kosmos)


Wyssany z palca imperatyw moralny
skazuje na podróże.
W najzimniejsze strefy.
 
Skóra bliższa ciału podczas poszukiwań
stanów idealnych. Na przykład
po drugiej stronie ulicy.
 
A na chodnikach wybrańcy wznoszą
modły – nikt nie wysłucha.
Tylko cisza i bezruch.
 
Albo cieplny zgon wszechświata.


number of comments: 2 | rating: 3 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 24 november 2015

Powtarzalność


Na dowód:
Liczne wskazania palcem opatrzności;
filozofie tłumaczone z języków
uznanych za martwe;
 
niepewne kroki pomiędzy
światami – bezlicznymi;
zapomnienia spadające deszczem
niewzruszeń;
 
powitania i odejścia;
i najważniejsze – jednak się kręci,
tylko czasami spadamy.


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 23 november 2015

Tworzenie raju


Schodzimy z drzewa poznając pierwsze
słowa. Później zasysamy
(z mlekiem matki)
wszystkie przeciwstawności.
 
Nauczeni zamykać okna podczas burzy
chowamy pod kołdrę
znaki odczyniające – ukradkiem,
przez lewe ramię.
 
Budzimy się dumni z osiągnięć.
Siorbiąc kawę wracamy
w rzeczywistość. Przez roztargnienie
zapominając o ostatniej
kropce.


number of comments: 2 | rating: 3 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 21 november 2015

Bejce


 
Wszystkie kontrasty
skupione w oknie na podwórze,
przez które tęsknisz za życiem
w kolorach..
 
Nawet obsypujących się przy każdym
wstrząsie struktury, drżeniu figur
retorycznych.
 
A on pisze długie listy – do nie wysłania,
skoro brakuje znaczków w odpowiednich
barwach tęczy.
 
Bo te płowieją szybciej niż konstelacje
i horoskopy. Pozostają obietnice,
we wszystkich odcieniach sepii.


number of comments: 2 | rating: 2 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 20 november 2015

Titanic


Za oknem mocno spóźniona jesień,
depresyjnie sklejam modele statków,
które nie dotarły do celu.
 
Zresztą w pewnym wieku zaczynamy
zbierać trofea z miejsc
gdzie nigdy nas nie było.
 
Przeglądamy stare zdjęcia wciąż licząc
na powroty, ale wiosny coraz zimniejsze
i krótsze. W tych mgnieniach nadmiar
zamgleń.
 
Pozostało zalepić stare rany jeszcze starszymi
plastrami. Z nadzieją uleczenia.
Lecz łzy to tylko na wietrze, bo uśmiech
zawsze na podorędziu, w kieszeni.
 
Na wszelki wypadek, na deskę.
I nieważne, że niezaprzeczalnie zatoniemy.


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 19 november 2015

Ucieczki


Uparte poszukiwanie źródeł,
z czasowymi przerwami na porywy
namiętności.
 
Ale to inne światy,
bywa – niedoskonałe namiastki,
a przecież nogi same niosą w kierunku
ideałów.
 
Jednak na końcu drogi trzeba odpocząć,
w tym śnie łapiemy tylko dym
jako zapowiedź przebudzenia.
 
Później wracamy, szukając szczęścia
pod nogami, na ziemi.
Ostatecznie to matka, zawsze
przygarnie.
 
Cóż z tego, że nazbyt zachłannie
i z zamkniętymi oczyma.


number of comments: 2 | rating: 1 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1