Yaro, 7 february 2014
gdzie nasza miłość
gdy każą nam zabijać
serce biją mocniej
w tych samych piersiach
nienawiść
zakłada dzieciom pęta przykuwa do broni
podsycają wiarę gniewu
cierpią narody afrykański ląd
ogień zły podsyca grzech
żmije narodów wiją kokon zazdrości
ślą broń zamiast paczek z ryżem
woda cenniejsza od diamentów z Nairobi
sunę wolno z ponura miną
kończę bieg jak pociąg na głównym
co mam zrobić gdy brat zabija brata
życie nic nie warte milczy światgdzie nasza miłość
gdy każą nam zabijać
serce biją mocniej
w tych samych piersiach
nienawiść
zakłada dzieciom pęta przykuwa do broni
podsycają wiarę gniewu
cierpią narody afrykański ląd
ogień zły podsyca grzech
żmije narodów wiją kokon zazdrości
ślą broń zamiast paczek z ryżem
woda cenniejsza od diamentów z Nairobi
sunę wolno z ponurą miną
kończę bieg jak pociąg na głównym
co mam zrobić gdy brat zabija brata
życie nic nie warte milczy świat
Yaro, 6 february 2014
czekałem jak na sen
gdy pociąg przyjechał bez twojej persony
ciebie nie było tego wieczoru
ciemność okryła myśli w głowie
wróciłem zmieszany słów nie oszczędzałem
usta bolały język się zakołkował
żałuję do dnia dzisiejszego
choć miłości cię miłuję
z wiatrem pędzę galopuję polem
śpiewem słowika upojony
wącham czerwone maki
czekałem jak na sen tego lata
spotkać kiedyś pragnę zamienić dwa słowa
kocham cię moja niedola
dostałem to com chciał
pociąg odjechał a ja samotny na peronie
kwiaty w koszu osmolone piją wodę
Yaro, 6 february 2014
na ulicy mijam ludzi
uśmiechniętych
o promiennych twarzach
mijam smutnych
wyrzeźbionych z kamienia
jak smutne kościelne ołtarze
patrzą przed siebie jakby w słońce
ale słońca nie ma
chmury zasłaniają prastarą gwiazdę
marzenia ich opierają się o portfel
kto co
ile ma
ile wyda
świat ich zbudowany na forsie
jak myślisz ile jestem wart
w kieszeni podszewki blask dziurawi spodnie
Yaro, 1 february 2014
jak piach z wodą
zmieszać sen z dniem
stworzymy baśń cudownych dat
ptaki na niebie dadzą znak
by oderwać się na chwilę
od spraw tych przy ziemi
myślami być przy bliskich gdy ich brak
słowa ubrać w krople rosy i wyśnić dni
płynąć pozwólmy zdaniom gdy mówią do nas dzieci
tak ja jak ty miłości dajmy śnić
Yaro, 29 january 2014
budzi mnie dzień świtaniem
odkrywam wszystko co skrywałem
kawa zaparzona pachnie
zapalam papierosa dym wypełnia pokój
rozmawiamy przy kawie
twoje oczy patrzą łaskawie widzę w nich
kawał życia razem
jesteś przy mnie chowam myśli pod swetrem
mamy kilka marzeń jedno życie
drugie życie po śmierci ale razem
nad strumieniem barwnym
rozśpiewane ptaki ryby nieśmiałe
jak my za młodych lat
czas rozpuszcza nas
z marzeń pozostały marzenia
w miłości odejdę zieloną doliną za twoją dłonią
Yaro, 24 january 2014
pchnął los na wprost
gdzie trwa życie
tańczę na ostrzu czasu
coś pcha do przodu
jak ślepa ćma do światła
wygięty jak łuk irokezów
strzała problemem w plecach
uwiera but w drodze
brak wygód brakiem snu
nie wygodne słowa bolą ranią duszę
nie znaczące chwile wymazuję
w pamięci niech się święci
nie znaczę nic dla tych co odeszli
zapalam świeczkę
Yaro, 23 january 2014
gdzie jesteś jak ciebie nie ma
chora sytuacja leżę i robię pod siebie
kto mnie podniesie
gdy ściany się oddalają
w powietrzu
smród alkoholu i marihuany
w sztok zrobiony
usiłuję zadzwonić do Polski
odbierz kochana! to ja jak zwykle
bo kto inny cię obroni
przed tolerancja dla dziczyzny