sam53, 11 lutego 2025
odwróć twarz w moją stronę
zostaw słowo
dwa słowa z uśmiechem
ja w nich
ja w nich chętnie na zawsze utonę
bo wracają jak mantra
wiesz
nie wiesz
.
i na przeciw ust połóż swoje
dreszcz emocji wędruje przez ciało
ach pocałuj
niech wargi nam ogniem zapłoną
serce zadrży
wciąż ciebie mi mało i mało
.
jesteś zostań
bliżej - bliżej niż blisko
w namiętności nas magia odnajdzie
dla tej chwili upojnej nad wszystko
noc już naszą a może być bardziej
.
spójrz raz jeszcze
nieswoim spojrzeniem
gdy spełnienie w szaleństwie już frunie
całuj całuj napijmy się siebie
pocałunkiem pozostań nim usnę
Belamonte/Senograsta, 11 lutego 2025
znowu staroć, rok bo ja wiem 1997, może 95. No kobieta wiersze się zlikwidowały z miłości do ludzi i gdzieś to trzeba poumieszczać :)
Odczuwam silne pragnienie życia – już samo to jest dziś szczęściem.
Ale jutro nie będzie.
Żeby to pragnienie mogło się w pełni wypełnić, by tak w jego kształt i treść
napłynęła n – ta wielokrotność pragnień, ich zaspokojenie –
„ Odpowiedź świata”
Jeśli świat mi nie odpowie,
wypełni się pustka mych pragnień
i zawiśnie nad otchłanią spokojna i spełniona
śmierć mej istoty.
Zakrzepła w grudkę kolorów,
jak ważka w kropli bursztynu mroźnego powietrza,
jak motyl w soplu lodu.
Na zewnątrz murów, w słońcu nie tego świata.
Trzymająca się za ręce z końcami innych istnień,
w kółeczku – nad przepaścią
nienasyconych miłości i niespełnionych obietnic życia.
Śpiewając wraz z innymi piskliwą, niewinną piosenkę.
Zawiśnie i znieruchomieje w czystym, mroźnym powietrzu zimy –
zastygłym w bezruchu, przepojonym światłem, jak w letni dzień
– mającym lata piękno, ale pozbawionym jego chwiejnej równowagi.
Zamrożony śmiech czy płacz?
Zawieszenie w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela – łagodniejszej Ziemi,
na start, na ruch.
„Odpowiedź świata” na treść mych wewnętrznych pragnień
jest ich potwierdzeniem, samopoznaniem.
Pragnę czegoś, o czym wiem że jest, ale czego sam
nie mogę sobie dać.
***
Radość życia, gdy tak odczuwam, niepokoi mnie, czy mam do niej prawo.
Ale czuję ją sobą tak, że aż zadziwia mnie siła tego uczucia i kruchość.
Jakby ktoś z prędkością 100 km/h walił porcelanową pięścią w ścianę sumienia.
Bo ono zwykle mówi „stop”.
Czy szczęście można odczuwać bez wyrzutów, że się zapomniało o innych?
Samotny nie będzie szczęśliwy. Dwóm szczęście przestanie wystarczać.
Szczęśliwy będzie dopiero ten, z którym szczęśliwy będzie cały świat !
Ten odczuwa szczęście, kto odczuwa łączność ze światem, i im ona większa
tym większe uczucie, bo z czego czerpać radość?
W nas jest potrzeba, jej zaspokojenie jest na zewnątrz: w ludziach, roślinach,
zwierzętach, pięknych kwiatach i dźwiękach.
Nie można zrozumieć tego nie doświadczając tego.
Nie można być sytym żywiąc się stworzonymi przez siebie i dla siebie fantomami uczuć.
W ten sposób nigdy nie nauczę się kochać. Nie poznam też innych żądz życia,
np. pokusy stania się bestią i co najważniejsze nie zaspokoję ich.
Jestem oddzielony od świata.
Jest to prośba o łączność ze światem, a nawet więcej, o wielki, ożywiony, nieobojętny świat, o dobry świat i mnie samego.
P.S.
Słaby jest człowiek
i jest igraszką z samego siebie,
za mocno jest związany z życiem,
śmierć błaga o litość,
ciało błaga o ustanie bólu,
rzuca w pustkę słowa próśb.
Życie jest obojętne, ludzie są okrutni i co smutne,
umieranie nie ma sensu.
Zwykłe umieranie staruszki nie jest karą, nie jest aktem
nienawiści świata.
Nie jest też okrucieństwem, jest tylko okrutne dla niej.
Bo któż chciałby być okrutnym wobec biednej staruszki?
Może taką sytuację byłoby łatwiej znieść. A tak po prostu:
kisiel się zsiada, ja się pocę, staruszka umiera,
lawa tryska z wulkanu, herbata stygnie, wiatr wieje,
ja się kocham, dziecko przychodzi na świat.
Yaro, 10 lutego 2025
czas gdy wiatr i
pomiędzy włosy plątał w nas
teraz pędzi szybciej początku szał
słaby człowiek idzie do przodu
zginając go era przekwitły kwiat
wspomnienia
wplecione w myśli
na głowie siwo od zmartwień
szukam prawdy szukam drogi
pukam do drzwi nikt nie otwiera
nikt nie wysłucha gonią jak psa
nie zna odpowiedzi
nie pytałem was
starzeję się nic nie wiem
mimo tylu nowych wiadomości
tylu przeczytanych książek
prawda jest jedna jak świat
nikt jej nie zna tylko Bóg
pewna jest śmierć nienawiść gniew
miłość dobro
rozumiane na kilka sposobów
nie każdy może znaleźć
w sobie cząstkę człowieka
cząstkę lepszego siebie
świat oszalał
stał się miejscem
materialnym cielesnym
silny może więcej może wszystko
biedny człowiek
może być zakładnikiem
niewolnikiem własnych próśb
mamo chcę być dzieckiem
dlaczego dorosłem nie jak
nie ma już spokoju ciepła
dotyk taki zimnym
jak szron na powiekach
zagrzebał to pies
AS, 10 lutego 2025
sitowie sitowie sitowie
i maczeta
zetnie także ciebie
kiedy ustaniesz
dla następnego będziesz tylko trzciną
*
Toya, 10 lutego 2025
Bociany Chełmońskiego
na kwiecistej łące oracz i jego syn
zastani przy posilaniu się z dwojaków
poprzez podniesienie głów
zapatrzenie
jednoczą się ze stadem przelatujących bocianów
a więc wiosna myślą obydwaj
w tym nagłym
zatrzymaniu się nad chwilą
cyklicznością życia
obejmującą i trawę i woły
stojące na świeżo zaoranym polu
nieopodal krytych strzechami chat
w których kobiety muszą kręcić się przy kuchni
rodzić dzieci
boso puszczane za progi
matowe barwy
statyczność rozłożonych w poziomej lini budynków
strzelistość topoli
a naprzeciw skrzydła bijące powietrze
łopot który słychać
choć to tylko obraz
zaledwie kadr z życia po zimie
kiedy wszystko wraca na swoje miejsce
chłopi na pola
ptaki do gniazd
ziarno do ziemi
z której kiedyś wyszło
ajw, 10 lutego 2025
miłość pęcznieje
jak rysunki na dłoniach i stopach
okadzonych kardamonowym dymem
w bogatych zdobieniach
szukaj ustami ukrytych liter
nim umilknie muzyka
naznacz mnie
cienką czerwoną linią
---------------------------
wolnyduch, 10 lutego 2025
Byłaś dla niego przecinkiem,
przerywnikiem między wersami.
Nie wpisałaś się w dwukropek -
znaczony epitetami.
Przysiadł dla ochłody chwilkę,
wyssał nektar, by na innym
kwiatku usiąść dla odmiany.
Poza nawias wnet wyrzucił!
Wkrótce zbałamuci nowy -
wielokropkiem znacząc teren...
A na koniec znak zdziwienia
pozostawi tylko niemy,
tęskny, smutny i wygięty.
********************************************
Inna moja pierwsza wersja to końcówka -
pozostawi tylko niemy
wygiętym, smutnym Quo vadis?
wolnyduch, 10 lutego 2025
Pamiętam czas, gdy byłam psem, mając psie, głodne oczy,
kiedy jak złodziej kradłeś sen, zrywając grona nocy.
Gotowa byłam dać ci kość, posłanie wraz z wolnością,
lecz nagle światło zgasił los, a ja się stałam kotem.
Po krętych drogach odtąd szłam, lizałam ranne łapy.
Szumiała wolność, kruszał czas, bez przewodnika stada.
Bałam się zaplątania w tłum, połowów w sieć języków.
Mocno drapałam, aż do krwi, gdy ktoś się do mnie zbliżył.
Po latach pazur stępił się, dzikość odeszła w przeszłość.
Czy jestem kotem, czy też psem? Trudno mi odpowiedzieć.
Wiem, że kaganiec oraz smycz mogą ułatwić drogę.
Wolność nie zawsze słodka jest, lecz skłonna nawet pożreć.
Ważne, nie przestać sobą być, mniejsza z tym - psem, czy kotem.
Potrafić dostrzec złoty świt, zmarszczkę i świeży pączek.
Na mleczną drogę wybrać się, zagubić w srebrze nocy.
Odnaleźć dziecko gdzieś we mgle, które ma każdy w sobie
Bezka, 10 lutego 2025
przepływamy przez siebie
szlakami które plączą
ślad węglowy
bo nocą najbliżej
aurze do aury
w palecie doznań
wyciągam dłoń
dotykasz wewnątrz
ciepło dopowiada
uczucia
oplatam się sznurem
nie z pereł
a twoich atomów
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.