sam53, 22 grudnia 2021
teraz to już dwa słowa
piękne od urodzenia
od dzieciństwa
ważne całe życie
w różnych językach
w twoich ustach
w moich
po angielsku francusku rosyjsku
gdy budzą pocałunkiem
i zasypiają obok
gorące na ramieniu piersi sercu
w rozmowie
na spacerze
i za szpitalnym parawanem
przy wigilijnym stole
gdy łamane opłatkiem
szeptem
a nawet kurwa w krzyku
gdy wywracają świat do góry nogami
Misiek, 21 grudnia 2021
Niech ustaną wreszcie ostre spory i waśnie
a jeśli ktoś jeszcze nie chce żadnej zgody
niech ostudzi łeb w wiadrze zimnej wody
albo jasny piorun niech jego już trzaśnie
bo pora się pogodzić choćby z babą Jagą
a teraz to już całkiem z wielką powagą:
Mesjasz Zbawiciel na świat przychodzi
pozdrawiam każdego dziś bez wyjątku
nowy czas odmierzy zegar od piątku
pora w porcie Nadziei wysiąść z łodzi
Odrzuć z serca obawy oraz strach
podaj ręce nie tylko na pojednanie
a pokój wreszcie w sercach nastanie
ubogiego pielgrzyma weź pod dach
Bądźmy dobrzy dla siebie wszyscy wzajemnie
tę dobrą radę przypominam kochani dziś rano:
szanuj innych jak chcesz by ciebie szanowano
a jeśli chcesz wojenek burd i chaosu
to …beze mnie
Arsis, 21 grudnia 2021
Powiedz mi, powiedz, kim jesteś, albo ― czym?
Jesteś istotą
z materii,
nie-materii…
… tajemnym bytem z innego świata?
Metaforą, dziwnym określeniem…
… powiewem wiatru
w zimną
jesienną noc…
… kłującymi
kroplami
― zmrożonego deszczu ?
Znam jedynie ― twoje imię… ― Skąd?
Nie wiem…
… ze snu, który przemknął ukradkiem, który płynął powoli jak drobinki kurzu
w padającej od okna słonecznej smudze…
… jak przyśpieszony oddech, przyśpieszone bicie serca,
kiedy wspinam się po kamiennych donikąd schodach…
W zimnym blasku księżyca szarzeją kwiaty, szara moja twarz odbita w lustrze…
Świecą w półmroku
przedmioty,
milczące popiersia…
… pozostawione w nieładzie dłuta…
Z rozrzuconych na podłodze
wyblakłych fotografii
spoglądają umarli, zapomniani…
Kim jesteś,
albo
― czym?
Planety
wirują,
gwiazdy…
… życie to, czy śmierć?
Coś skrzypnęło w kącie pokoju, rozsychająca się klepka,
drewniana komoda
z zamkniętą szufladą na twoje imię…
Piszę palcem frazy
po blacie stołu,
w blasku nocy, w ciszy…
Za oknem
ogród,
umarłe drzewa…
… kroki jakiegoś spóźnionego przechodnia…
Zsuwam się z krzesła, przykładając ucho do wygładzonej latami epok podłogi …
Niknące dziecięce śmiechy,
szepty, pogłosy rozmów,
metaliczny zgrzyt tramwajów…
… warkoty przejeżdżających motocykli...
Stukoty, chrzęsty,
pokrzykiwania…
… zamyka się
i otwiera
otchłań czasu…
… męczy mnie i sponiewiera nawrotami smutku,
natrętna
dusza…
… ciągnąca
w czeluść…
… w mrok zapomnienia…
(Włodzimierz Zastawniak, 2021-12-21)
***
https://www.youtube.com/watch?v=bPNsNvXQAeQ
Anna Maria Magdalena, 20 grudnia 2021
Wyobraź sobie, że stroisz na szczycie
wiatr, łzy uniesienia
stoisz i patrzysz w tą odchodzącą pustkę
Zazdrości Ci
aj, zazdrość taka dumna, złudna aż obłudna
czujesz jej szpon na karku, myślisz..
pragnie potępienia, ale dziś?
nie,
dopiero jutro gdy na poduszce zamiast włosów widzi ślinę.
Marek Gajowniczek, 20 grudnia 2021
Któryś wiersz Noblisty rzucił jak memento,
Ironiczny uśmiech zbrodni wywołując,
Za nic mając Adwent, Roraty i Święto,
Nic prócz nienawiści do ludzi nie czując,
.
Choćby ci radośnie piekło przyklasnęło,
Chwaląc w kręgu łotrów trafność metafory,
Nie uda się groźbą w podłość zmienić dzieło
Nikczemność przypisać dobrym, starym, chorym.
.
Nie czuj się bezkarnym. Pamięć jest w Narodzie.
Matki tu historią karmią swoje dzieci.
Przed każdym Judaszem ostrzegają co dzień.
Na szańcach kamieni rodzą się poeci.
.
drachma, 20 grudnia 2021
Przy Emilii Plater, gdzie mieszkałeś, zwykle roiło się
od prostytutek i doliniarzy,
szedłeś z nimi ku światłu śmierci, która mogła mieć
smak wody brzozowej lub odcień fioletu.
Czy na pewno dobrym studium samoobserwacji
jest rozpadająca się twarz, powolne gnicie i ataki
epilepsji, o której mówiono w zamierzchłych czasach,
że jest synonimem opętania?
Ponoć degeneraci są ponad martwymi rytuałami,
kuleją im apostrofy, nieudolne figury retoryczne –
wiersze zanadto wrażliwe, by z finezją mogły iść
przez życie.
W rynsztoku płacą najwyższą cenę za ogrody,
miejsca płonące i samotność.
sam53, 20 grudnia 2021
Jeszcze latem próbowałem pomalować nasze niebo na niebiesko
wysyłałem ci wierszem tysiące kolorowych słów
uśmiechałaś się do nich później
wracały martwe bezbarwne
a nawet nie wracały
jesienią stanęłaś w drzwiach z szarą anonimową twarzą
ze zwyczajnym niepokojem pod rękę
którą zbierałaś rozsypane miedzy nami milczenie
listopad ugrzązł w ciemnościach
wyobraźnią przekroczyłem granice rozsądku
błądząc w twoich snach
niczym przeterminowany wirus na karcie pamięci USB
z przekonaniem że każda wspólna chwila
to tylko preludium przyszłego szczęścia w wiecznym mroku
feeria barw zorzy polarnej podnieca
violetta, 19 grudnia 2021
marzę o łóżku z baldachimem
o zabawnych lampach
w wazonie róża
która już gubi płatki
sięgam po nią i wącham
wierzę w wypuszczenie pąków
i że nie zaczerwienię się
kiedy pocałuję cię w miękkie wilgotne usta
samoA, 19 grudnia 2021
ciągle jeszcze
bardzo
dobre myśli
czasem zamiast słów
pamiętać
bo zapomnienie
niszczy pamięć
z tomiku Wiersze z szuflady (2014)
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.