sam53

sam53, 8 grudnia 2021

spotkanie (...)

spojrzała ufnie w moją stronę
w oczach błyszczało pożądanie
pragnieniem było podejść do niej
nim sen się skończy albo zanim

odwróci oczy w inną stronę
mógłbym choć szepnąć słowo miłe
ach jeszcze milsze tylko do niej
lecz by nie było zbyt zawiłe

licząc podwójnie swoją śmiałość
siadłem w fotelu dość wygodnie
i wtedy nagle coś się stało
zaczęła mi zdejmować spodnie

potem sweterek i koszulę
gra w rozbierane trwała dalej
aż całkiem nagi się poczułem
chyba straciłem wtedy pamięć

nie wiem jak teraz cię przekonać
że grypa szybciej mnie rozbiera
gdy ktoś ma drgawki Parkinsona
i lichą pamięć Alzheimera


liczba komentarzy: 2 | punkty: 5 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 8 grudnia 2021

Obronimy zdalnie!

Sunie Patrol za Patrolem.
Wypatruje wroga.
Na Wesele przyjdź chochole!
Wszystko w Rękach Boga!
.
Hop! Hop! Hop! Tup...tup... tup...
Rolnikom z Podlasia
ktoś nawrzucał śnieżnych grud,
potem ciszę zasiał.
.
Utknął w zaspie ruski węgiel
na szerokich torach.
W polu słup - samotny kręgiel
został po zaporach.
.
Gospodyniom rosną w drutach
wełniane skarpety.
Wiatrem wyje rzeka skuta
w lodowe czerepy.
.
Pomagamy i wspieramy!
Dzieci ślą laurki.
W telewizji koncert damy!
Kożuch na mundurki.
.
Brakło prądu. Szwedzi dali -
wyłączeń nie było,
a żołnierze murem stali
i było im miło.
.
Wiozą już Szlachetne Paczki
dla Rodzin Wojskowych.
Rękawiczki i kubraczki
Kontrolom Drogowym.
.
Mocarstwa się dogadały
i wojny nie będzie!
Naród Odważny - Wspaniały
Mundur wspiera WSZĘDZIE!
.
A jeżeli przez przypadek
ktoś na wiwat palnie -
śilni... zwarci... Damy radę!
Odpowiemy zdalnie!

.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 8 grudnia 2021

odwrócenie

jesienią
jeszcze raz ponieś

pachniesz końcem lata

wiatr porywa liściaste
taniec trwa wokół

przerwa

pomiędzy szumem liści i
suchej beskidzkiej trawy

napowietrzni nietykalni

unosimy się
a ty
odwrócona plecami


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Misiek

Misiek, 8 grudnia 2021

Dobry anioł II

mojej Muzie...



Niech dobry anioł nim ukołysze
do snów i marzeń spełnionych
niech poprowadzi pośród łąk
o których nieraz jeszcze napiszę

pachnących i wiecznie zielonych
gdzie kwiaty niczym miliony rąk
wyciągają do słońca płatki

niech dobry anioł cały rok kwiatki
u twych stóp jak dywan pościeli

niech dobry anioł zagra bez nut
to co tak lubisz i tak kochasz
na nowy szczęśliwy twój czas

melodię gdy nie było jeszcze nas
jak się urodził najpiękniejszy cud
bo wtedy taki dzień nastanie
że ja z bukietem na polanie

szepnę wzruszony moi anieli
szczęśliwy że znów tu powrócę
melodię tę wraz z nimi zanucę
a potem znów zaszumią do snu

drzewa z lasu o zmroku z wieczora
nadejdzie marzeń spełnionych pora
dobre myśli zostaną z nami na noc
a dobry anioł do serca przytuli

twoje serce i szepnie
dobranoc


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 8 grudnia 2021

Żmije

Niedaleko Białowieży
Oj!
Przyszły żmije do żołnierzy
Oj!
I rzucały lajków bużki
Oj!
Przed spycharki " Białoruśki"
Oj! Joj! Joj! Joj!
.
Żołnierz już z zajęć taktyki
Oj!
Znał pełzanie i wężyki
Oj!
Nigdy wcześniej za drutami
Oj!
Nie tańcował ze żmijami
Oj! Joj! Joj! Joj!
.
Przez to minę miał dziwioną
Oj!
Że żmije są pod ochroną
Oj! Joj! Joj! Joj!???


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Arsis

Arsis, 8 grudnia 2021

Man in the Moon

( Z cyklu: Albumy muzyczne)

***

Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami. Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu fantastycznego.

***

Dzwoni telefon…

… trr… trr… trr… ― odbierz… ― trr… trr… trr… ― odbierz, proszę…

… dzwonię do ciebie ― z zaświatów…

Podnosisz słuchawkę
rozedrganą dłonią…

― Słucham?
― Kochanie…
― To ty?
― Tak, kochanie, to ja. Cudownie ciebie znowu usłyszeć. Dzwonię do ciebie z pokładów nieba, ze snu głębokiego… Wstań, proszę. Wiem, że morzy cię życie, że przemieszczasz się w nim bardzo powoli, jakbyś była zanurzona w gęstej i lepkiej substancji czasu. Podejdź do okna, podejdź, proszę…

Idziesz po lśniącej od księżycowej pełni
drewnianej podłodze…
… przygarbiona, w zwiewnej, białej koszuli…

Odsuwasz firankę…

― Widzisz, jaki piękny księżyc?
― Tak.
― Przyjrzyj mu się dobrze…

Przecierasz
oczy…
… wytężasz wzrok…

― Dostrzegasz na nim człowieka?
― Tak!
― To ja, kochanie.
― Nie mogę w to uwierzyć!
― Uwierz, proszę… ― Dzwonię do ciebie właśnie z niego i widzę ciebie ― tam w dole ― taką małą ― malutką…

Słyszę…
― twój płacz…

― Posiwiałaś przez te wszystkie lata… Porobiły ci się zmarszczki… Kochanie…
― Tak?
― Kiedy do mnie przybędziesz?
― Mogę w każdej chwili, nawet teraz! Tylko… ― jestem taka nieuczesana, nieumalowana…
― Jesteś piękna…
― I weźmiesz mnie w ramiona?
― Wezmę ― tak jak wtedy ― i ― już nie wypuszczę…

Stajesz na parapecie,
rozkładając ręce
― niczym skrzydła ptaka...

… rzucasz się
do przodu…

Unosisz się
― coraz wyżej…

(Włodzimierz Zastawniak, 2018-08-28)

***

Man in the Moon – jest to ósmy album muzyczny (studyjny) brytyjskiego (działającego w Niemczech) zespołu progresywno-rockowego Nektar. Album został wydany w 1980 roku.

***

https://www.youtube.com/watch?v=nfPwPRMenHk

https://www.youtube.com/watch?v=PN_QuhEHIGQ


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Arsis

Arsis, 7 grudnia 2021

Expresso-Noir

(Z cyklu: Noir)

***

Ściśnięci w korytarzu. Poupychani równo.

Przepływają falami kopnięcia prądu.
Nerwowe odruchy wariatów.

Wszędzie wokół ―
wytrzeszczone
― jak w chorobie Basedowa oczy…

Spocone karki i czoła.
… przyśpieszone, płytkie oddechy…

Szarpią mnie
nieustannie
― czyjeś dłonie…

… zdzierają koszulę, poszukując pieniędzy i rewolweru…

„Zaraz z niego wszystko wyciągniemy!”
― Szepczą.

„Nie wyciągną!”
― Myślę półprzytomnie.

Męczy mnie ―
uporczywa
konwersacja
w oślepiających błyskach
― nadawanych alfabetem Morse`a…

… cuchną
zgnilizną
― rozdziawione gęby…



Wszystko zaczyna się dziwnie kołysać, jakby w oparach narkotycznego dymu…

Mózg telepie mi się w czaszce, kiedy opieram się czołem
o brudne okno
nocnego Ekspresu do Atlantydy…

Czując czyjeś kolana
w podbrzuszu
i łokcie w wątrobie
― wypluwam na szybę resztki czerstwego chleba…

… zsuwają się powoli w czerwonym, stroboskopowym świetle…



Budzę się w lepkich wymiocinach…

Śniło mi się,
że mnie
śledzą…
… że są blisko!

I coraz głośniej dudnią krokami po moich śladach hordy zaślinionych epileptyków!

tam-tam, tam-tam,

tam-tam, tam-tam,

tam-tam, tam-tam…

(Włodzimierz Zastawniak, 2013-11-07)


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Arsis

Arsis, 7 grudnia 2021

Mångata

(Z cyklu: Określenia)

***

Ta gwiazda przemienia się w ciszy, podczas gdy wiatr
gładzi niewidzialną dłonią nadbrzeżne trawy…
… nachylają się, przeglądając w zwierciadle jeziora swoje drżące odbicia …



Spójrz! ―

Zdążyło się już zasrebrzyć wokół…

... lśni tym lśnieniem, co spada na nas wraz z zadumą i chłodem.

Coś plusnęło na powierzchni,
naprężając się przez chwilę
jak struna…

Znikło, zamilkło…

… opadło w głębiny płetwą…

Byt przenikliwszy niż strzała,
wracający do mroku rozmytych łodyg…

… mętnych
widziadeł…

… korzeni…



Zatraca się
w toni
― jasny kontur obłoków…

W gałęziach ―
szelest liści…

… prześwity gwiazd…

(Włodzimierz Zastawniak, 2016-03-04)

***

Mangata (szw.) – malownicze odbicie księżyca na powierzchni wody.

***

https://www.youtube.com/watch?v=mLyRpAUqyVw


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Arsis

Arsis, 7 grudnia 2021

Komorebi

(Z cyklu: Określenia)

***

Z każdym moim krokiem ― rzecz się nowa odsłania… ― ostre kontury przedmiotów…

Jeszcze przed chwilą ―
kryły się w półmroku paprocie, wystające z ziemi korzenie…

Roznosi się zapach
żywicy i owoców,
mających w sobie ―
słodycz miazgi,
bądź cierpką kwasotę…



… migot słońca
zapala się ―
w liściach…
… dotyka leśnego runa…

Wszystko paruje
po niedawnym
deszczu ―
od gorących
― oddechów lata…

Spróchniały konar rozpada się w rowie,
leżąc tak od dziesięcioleci.
… trzmiel pobrzmiewa basem w drobnej samosiejce wyrosłej obok…

W głębokim niebie ptaki ―
ćwiczą swoje gardła,
nie żałując treli i gwizdów…

Coś szeleści,
terkocze i stuka…

… szepczą do moich uszu owady…

(Włodzimierz Zastawniak, 2016-02-24)

***

Komorebi (jap.) – promienie słoneczne przedzierające się przez liście drzew.

***

https://www.youtube.com/watch?v=TPh1V2EnwVw


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 6 grudnia 2021

Nam strzelać nie kazano!

A kiedy przyjdą palić pochodnie
I naszych granic łamać szlabany -
Strzelaj im w ślepia mierząc spokojnie
I gumowymi raź ich kulami!
Niech salwy dronów łamią im karki.
Granat hukowy niech wrzask zagłusza.
Niech laserowe zniszczy latarki
Silny gazowy nabój kartusza!
.
ONI POTRAFIĄ??? ONI TO MOGĄ?!!!
A MY - NAPRZECIW grzeczne Aniołki?
Bronimy granic znaną przestrogą,
gdy nam na głowie ciosają kołki:
.
"NAM STRZELAĆ NIE KAZANO!"
"Wstąpić na działo i patrzeć w pole?"
Potem szlabany naprawiać rano
i umęczone zmieniać patrole.
.
Lecą kamienie. Łamią się drzewa.
Niszczą zapory i tną zasieki.
Kurski i Polska w twarz pieśń swą śpiewa.
Czeka aż lody skują nam rzeki.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły


  10 - 30 - 100  





Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1