Poezja

Robert Hiena


Robert Hiena

Robert Hiena, 3 grudnia 2010

Osobowość.

Depczę dokładnie
każdy z kwiatów
jakie nie-daj-boże
można dać z uczuć
bliżej nieokreślonych.

Spluwam na słońce
które świeci mi
prosto w twarz
a ja nie mogę patrzeć
z podniesioną głową.

Wstrzykuję rozpaloną
swoją nienawiścią do
twojego jestestwa
siarkę, najgłębiej, by czuć
i nie zapomnieć, jaki jesteś.

Oddycham dymem palonych
własną wyobraźnią ciał
z obojętnością patrząc na świat
gnijący między palcami stóp
kroczących po padole.

Wznoszę hymn uwielbienia
samego siebie, mieszany
ze smoły, gnoju i uczuć
w kotle, na ogniu własnym
pędzony do oporu.

Z daleka od was.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 3 grudnia 2010

Lis

Zimnymi stopami
kroczysz po linii
swoich subtelnych
skurwień i niepowodzeń.

Domykasz każde okno
wciskając suche wióry
we wszystkie dziury
wybite z braku wiary

Nie szukasz odpowiedzi
na pytania zadane
jak wtedy gdy oni
patrzyli ci w oczy.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 5 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 30 listopada 2010

Pyskówka

Hola, Hola!

Patrzysz mi w oczy
i mówisz, że jesteśmy
braćmi.

A nawet nie mamy wspólnego
nazwiska.

Tak naprawdę, nie dzieliłbym
z tobą nawet ciepła
deski klozetowej.

wywierasz zbytni
nacisk i masz.

NIE dostaniesz.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 3 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 29 listopada 2010

Ręka boga

Gdy patrzysz martwym
nic niewinnym dzieciom
w zaropiałe oczodoły
myślisz coś więcej
poza oblizaniem
słonej wargi
i trzymaniem
krocza w bezruchu?
Nie udawaj świętego
jesteś tylko potomkiem
starożytnych rzymian!
masz to we krwi.
swojej i ich.
Ale ich lepiej wygląda.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 3 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 29 listopada 2010

Medialne Mięso

Muszę przyznać
że podoba mi się
widok krwi
i agresji północy.
Przynajmniej COŚ
się dzieje.

Mogliby jednak użyć
bardziej wysublimowanych
i etycznych środków.

W końcu - zabijanie
to grzech ŚMIERTELNY.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 2 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 29 listopada 2010

Zero

spoglądasz w lustro
dumnie doglądając
dzieła ojca-alkoholika
i matki ladacznicy.

Zakładasz sobie
złotą koronę, w myślach
widząc jak ona pięknie lśni
na twojej wszechwiedzącej głowie.

Udajesz coś więcej niż jesteś
myśląc że wartość masz większą
niż twój pies, który za stary, to
za okno go wyjebałeś.

Zawsze ciekawiła cię aerodynamika.


liczba komentarzy: 2 | punkty: 3 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 27 listopada 2010

Internet

Twoje krzemowe odbicie
elektryzujące bardziej
w lekkim 3d lepszym nawet
od tego co widzisz co dzień
w lustrze.

Bo jak nie kochać zapachu
wszechobecnego krzemu
i możliwości bycia kim
tylko zechcesz?
jak nigdy.

Budzisz się samotnie w nocy
nie mając świadomości
że duszę zostawiłeś
pędzącą gdzieś kodem zero-jeden
poprzez świat.


liczba komentarzy: 3 | punkty: 3 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 23 listopada 2010

Słabość

Zamyjakące się sprawy
nieco za bardzo
przytrzasnęły ci palce.

Nie potrafiłeś przemilczeć.
Zabawa się rozpoczęła


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 21 listopada 2010

Hiena

Czy jak spoglądam z umiłowaniem
na nędzną twarz bezdomnego
oznacza, że już jestem w niebie?
Wprawdzie słyszę słowa pochwały
po brzdęku monety w wytartym
kartoniku żebraka.. A w duchu pustka.

Zamykam oczy by nie widzieć zła
jakie wyrządzam, wstydząc się
samego siebie i nie wierząc w lepszy los
tych wszystkich, których oszukałem
i ranię z każdym dnim coraz dalej
i mocniej wciskam spust rewolweru

Nachodzą mnie myśli - istnienie mogłoby
w końcu przestać istnieć, rozsypać się w proch
zostać rozwianym przez wiatr, by nic już nie
ostało na drodze ludzkości dążenia do człowieczeństwa
a mi pozostałoby liczyć w duszy że to wszystko
może kiedyś pokaże, że jednak ma sens.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły

Robert Hiena

Robert Hiena, 21 listopada 2010

Religijny sadyzm

Ciche słóweczka szeptane
wrzaskiem setek godzin.

Takie twoje rozwiązanie,
mamrotanie w konfesjonale!

Niby pomaga, bo dusza lżejsza
i jakoś wyżej się unosi, ponad.

Dalej patrząc na gnijące szczątki
które doprowadzasz do rozkładu.

No tak, w sumie lepiej. Bóg wybaczył
Ale chyba nie pojąłeś podstawowej idei

Że własnym egoizmem nie zalepisz ran
które wyszarpałeś z taką satysfakcją.

I nikt tego za ciebie już nie zrobi, ponieważ
ty przecież święty! W głowie.

Wracasz do domu i otwierasz kolejne piwo
zadowolony, że pretensji sumienia nie będzie.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły


  10 - 30 - 100  






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1