Poetry

joliana


joliana

joliana, 5 september 2015

optymistycznie

znam już szelest liści i tych, które nasączone zielenią
iskrzą się w pierwszych promieniach słońca 
zabawne, żywo podrygują w powiewach wiatru
tak jak ja kiedyś w swoich pierwszych trampkach
biegałam w zaułkach miasta 

a, te ciężkie, nabrzmiałe od zieleni podczas lipcowych dni są parasolem
pod niebem z zielonym ażurem cisza i letni spokój

nadchodzi czas niespodzianek
kobierce z wzorem kolorów i zamęt
czerwień,  złoto lub brąz z szarym będą przykrywać chodniki, ulice
w kolebce czystego błękitu rozegra się scena

coroczna biel będzie hulać i tulić
z herbatą przyprawioną rumem przetrwam zimne dni
spojrzę na zdjęcia, znajdę się w niezwykłych miejscach

tak się spieszę, nie mogę złapać oddechu
tak szukam wyjątkowych dni
tuż obok różowe jezioro i zachód słońca z rubinowym blaskiem


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

joliana

joliana, 5 april 2014

odległ ość skonfigurowana

dawno z tobą nie rozmawiałam
miejsca w których jesteś widoczny
zostały za mną w starym świecie
pachnącym zbożem i łąką
po której łatwo było stąpać bosym stopom

mój czas przyspieszył
patrząc w szybę czerwonego autobusu
zastanawiam się czy nie byłeś tylko we śnie
bezkształtny lub widziany
z imieniem rozpoznawanym
przez większość siedzących tu ludzi
mieszanka pigmentu nazw wybranych dla kogoś
kto w tej chwili przyjmuje pasażera mijanego karawanu

dostałam jedno skrzydło i strach
boję się pustki
jeśli nie ma nic
nie dowiem się jak niebo przemieszczając światło
otwiera małe miejsce dla mnie


number of comments: 2 | rating: 9 | detail

joliana

joliana, 2 june 2012

ładnie składam wyraz jutra

lubię skulić się nie widząc
wzdłuż narosłej płynąć krawędzi
 
zależy od której strony patrzeć
dotknąć przed czy za
mogę kręcić się w kółko
będziesz zawsze krzyżem
 
nie czuję kiedy uwalniasz ręce
stopy obojętnie zostawiają  z tyłu
 
 szpilki
 
 w słowach które wyciągam
po kolei jedno po drugim
zawsze ułożone
równo wzdłuż uśmiechu


number of comments: 1 | rating: 5 | detail

joliana

joliana, 22 may 2012

rozmowy ze słońcem

Rozmowy ze słońcem

były wojny  łzy słone i białe
śmierć
cicho podchodzi do szczeliny otwartego okna

letnie noce  szepty kochanków
śpiew
wśród gwiazd wyśmianych dzisiaj

błękit wsparty o ścianie kwitnącej glicynii
i poranek rozpoczyna nowy dzień
zapach tego co na stole

chleb jak stara księga przypomina
jestem


number of comments: 0 | rating: 5 | detail

joliana

joliana, 19 may 2012

kolebka

wśród korzeni zasnę
cicho tu ,przytulnie
wtulę się w ciało matki
a wiosna wije zieleń i słońce
chciałoby zabrać sen

zniknę wśród deszczu
popłynę w stronę wspomnień
schylisz się i dotkniesz śladów

i jeszcze czerwień tak gorąco
prosi o miłość
gdy usta przy zachodzie
i oczy wpatrzone w wąską przestrzeń
łączącą dzień i noc


number of comments: 7 | rating: 12 | detail

joliana

joliana, 8 february 2011

linie papilarne

czasami jestem ptakiem
wspomnieniem lotu
wiatrem

błądzącym między płatkami maków
pozostało coś we mnie
słone, deszczowe
może to krople rosy zmywają
resztki nocy
teraz widzę lepiej

sometimes
myślę o słowach- za małe
żeby opisać burze rozdzierajacą niebo
krew płynącą pośród grudek ziemi



number of comments: 5 | rating: 14 | detail

joliana

joliana, 8 february 2011

na samym dnie dnia

to było wtedy kiedy miała na sobie 
zieloną sukienkę
rude włosy pełne słońca
usta wyjątkowo czerwone

zmarszczki skupione małymi pajączkami
chciałabym 
to nie ja to czas oddał pokłon

w płucach powiew, wdycham go
jak dotyk innego miejsca
a może to ta druga starsza od pierwszej
rozumie znaczenie odległości



number of comments: 3 | rating: 10 | detail

joliana

joliana, 4 may 2010

poza czasem

mały biały domek i malwy
jeszcze wiatr kołyszący gałęzie
wczorajszy zapach to czas glinianego dzbanka
prosty, złożony w malowanym kufrze

nieraz słyszę bicie serca ze śpiewem poranka
zaróżowione wtedy , zawstydzone
pośród złotych kłosów
szukało smaku razowego chleba

dosyć
jesteśmy bezdomni
tak daleko nam do siebie


number of comments: 1 | rating: 8 | detail

joliana

joliana, 4 may 2010

siła przetwarzania

łatwiej mi być trubadurem sztormu wewnątrz roztańczonej fali
noszę ją jak zamknięte dziecko
prostsze jest wycie wiatru składającego jęzory piasku
na brzegu ,który zatapia rozterka

kocham słońce- nie zaprzeczę , że pięknie wygląda dzień zawinięty w światło
wpatruję się w deszcz jest oczywisty jak ściana kamienia
potrafisz przeniknąć kamień ?
-zapytałam kiedyś silniejszy oddech nadchodzącej burzy

...
po przeciwnej stronie przyciągania twarze przykrywa pył
liczę ziarna piasku i przytulam się do ziemi
jedno
drugie
równowaga?


number of comments: 1 | rating: 5 | detail

joliana

joliana, 4 may 2010

z zapisu codziennego

sąsiedzi zaglądają przez uchylone myśli
złote paciorki , sznury gwiazd
nie wszyscy śpią
wspomnienie jak puchaty kot dociera
do białej poduszki
rozkłada się na prześcieradle

zmęczone ręce, szukają znanego kształtu
dłoni ze śmiesznym znaczkiem
niebieska litera, którą nakreśliła młodość
serce odpływa
dla ciebie koncert po dwunastej

już wiem że miłość to zbyt barwny motyl
przysiada w słoneczne dni na pachnących łąkach
czuję ciepły wiatr i pocałunki
delikatny szmer zostawionych godzin

nigdy więcej
odchodzisz zostawiając samotne sny


number of comments: 1 | rating: 4 | detail


10 - 30 - 100  






wybierz wersję Polską

choose the English version

Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1