Yaro, 25 april 2014
na stole szklanka cichy brzęk
w butelkowe dno nabity jak ćwiek
niepełne szkło skroplone myśli
odchodzę w sen maniakalno psychodeliczny
obudzi wór problemów rosły jak dzień
ciężki wydłużony na dwa łokcie
umiarkowanych kilka słów
matko przytul do piersi syna
samotny na dnie jak list nabity w butelkę
zakorkowana treść ujrzała światło
Yaro, 24 april 2014
każdego dnia tak samo
myjesz się
ciało ubierasz
w różne niteczki skrawki szmatek
malujesz usta
jeszcze
jedna mała kawa
papieros odpalony żarzy
kocica okopcona
dymek okrywa przestrzeń
serce pełne miłości
do pracy prędziutko co dnia tak samo
autobus z wąsatym kierowcą
pani z sąsiedniej ulicy z nieświeżym oddechem
idzie dzień po dniu
na ścianie życie
pajączek tka cienką nitką
wszytko możesz przewidzieć zaraz po siódmej
Yaro, 24 april 2014
spleciony dzień jak kosmyk włosów
dotykam delikatnie ułamka chwili
palcem przecieram stary zakurzony regał
składam myśli w ozdobione słowa
wiatr miesza liście na podwórku
jakby je gonił osłabł po czasie
na ławce wrony czarne jedzą kanapkę
o tej porze biją dzwony na kościelnej wieży
nieuchwytny dzień ucieka za horyzont
nie nadali serialu kury poszły wcześniej spać
szkoda marnować czasu na pogaduchy
klei się dyńka do podusi precz maro zła
Yaro, 24 april 2014
w twoich oczach ciągną karawany
ociężałe sumienia na garbach dźwigasz
serce pustynne chowam do szuflady
róża pustyni oślepia blaskiem
smutna odpływasz w fatamorganę
napiszę wiersz wyrzeźbię strofę
gorejący krzew płonie w duszy
idę po piasku blady w plecaku myśli niespokojne
wodę którą podałaś wyschła na mych ustach
laska w dłoni pozwoli maszerować
nie ma jarzębiny pod którą całowałem dni
uleciałaś jak płatki jabłoni
wśród oaz znajdę dom
podążaj jak za wyrokiem
wszystko kończy się jak zły sen
skazani na siebie zbudujmy kawałek nieba
przy mnie bądź
Yaro, 23 april 2014
w dłoniach niosę łzy w sercu ból
gdzie jesteś ty który wołasz każdego dnia
bezbronny stoję przed wielką ścianą
czekam na dzień w którym zabierzesz mnie
marzenia spełnisz nad wielką wodą
czysty z modlitwą na ustach
przejrzyste życie płynie nie tylko we mnie
wspinam się nie mogąc się wspiąć
czekam na zaproszenie daj znak
tym co mam w dłoniach obmyję twarz
przyślij choć jeden sen z gór wysokich
pozwól mieć nadzieję że nadejdziesz
Yaro, 23 april 2014
zwiędły pomięty przez czas
w popiołach życia
narasta rozczarowanie dniem
szare chwile mijają wolniej
przy kawie papieros nie gaśnie
czytam twój list tylko z domu wyjść
z treści wynika że porzuciłaś szczęście
w ramionach Hindusa się odnalazłaś
sprzedałaś serce za hajs
kieruj losem trzymaj ster w ręku
w kierunku gwiazdy północnej
podążam nie wiem czy przed nocą zdążę
Yaro, 20 april 2014
w sercu pożar dusza płonie
z ust gorące słowa
nie chowasz w sobie dobra
czas upływa słuchasz boga
kto wymyślił wszystko
kto ujarzmił nasze serca
natura idzie inna drogą
szukasz miłości skryta w środku
blisko boga z dala od ciemnej strony
pożar wszędzie walka ciał
na ziemi i niebie smutno
dajcie nam się cieszyć
dajcie nam żyć w spokoju
całe życie spędzasz w pracy
na kilka chwil zamyślenia nie masz czasu
odpocznij zatrzymaj zegar niech nie pędzi
wojny głód choroby
plaga spływa i spływać będzie
pożar serc gorące słowa
nadejdą dni odnowy
Yaro, 20 april 2014
zewsząd słoma wystaje z butów
gnój w słowach przebiera świński ryj
blady w pracy drżeniem rąk
nadzieję odbiera raport gniewu
dokąd płynie ta łódź
przecież na oceanie nie ma brzegów
dziurą nabiera wodę jak łapówki
wszystko ważne nikt nie pije rumu
tylko herbatkę z bławatków
władza odbiera rozum
zielony banknot więcej warty niż dar życia
przy korycie świnie
pełne brzuszki blade ciała
przy sterze wojownicy słońca
ślepi żołnierze
Yaro, 17 april 2014
jaką cenę zapłacę za życie
przecież nie wiem czy chciałem tu być
czas płynie płynie rozczarowanie
z ust słowa nowo poznane
skąd się bierzemy w świecie murów granic
w ramach jak obrazy zamknięci w czterech ścianach
okryci drutem kolczastym
bez perspektyw
nie my ptaki wolne
cieszą dniem
świtem śpiewają
my jak noc ciemna szukamy wroga
z ust słowa nowo poznane
skąd się bierzemy w świecie murów granic
w ramach jak obrazy zamknięci w czterech ścianach
okryci drutem kolczastym
wmówił nam ktoś że inny to zły
walczyć ja nie mam siły
zbierzmy się na łąkach
niech nam zagra serce
w rytmie rastamana
znak na niebie blizną w sercu
poczekamy u bram zapukam świtem jasnym
wśród takich samych ludzi
Yaro, 17 april 2014
idę ulicą środkiem dnia
niewinny bezbronny
przecież to bezpieczne miejsce
mijam ludzi rzadko uśmiechniętych
mnie też nic nie cieszy
nie mam co zakurzyć szlag bierze
w kieszeni jeden złoty
malowany wykapany
ulica świeżo malowana zebra
klnę opowiadam sobie
nie ma z kim pogadać każdy gdzieś pędzi
jak pociąg życie jak maszyna
dzieci grają w piłkę
starsi palą papierosy
policjant z pałką szuka śladów
nóg nie czuję oparty o latarenkę rzygam
wracam do ścian tat i mam