Yaro, 28 april 2014
jeśli go szukasz w kościołach kapliczkach
nie znajdziesz w żadnej świątyni
masz serce zaproś go do siebie
niech się rozgości
on nie chce wiele
jeśli w tobie go nie ma
nie szukaj
jest tutaj na wyciągnięcie ręki
wśród drzew pól łąk malowanych
wysławiany piórem pędzlem artysty
jeśli nie masz miłości w sercu
żaden ksiądz ci jej nie da
możesz próbować zapłacić
możesz się sprzedać i przepaść
otwórz oczy spróbuj wewnętrznie być bogatym
nie dbaj o wszystko co możesz stracić
przywitaj się z kolegą tak zwyczajnie
on może w nim zamieszkał
zaufaj mu podaj dłoń szansy nie przegap
Yaro, 28 april 2014
skaleczony życiem błądzi w mroku
zagubiony jak we mgle trzepot skrzydeł
omijają go motyle
chwil nie pamięta wcale
okryty płaszczem świata .kroczy nocą i za dnia
hołduje miastom wierząc w ich Sodomę i Gomorę
nie może usnąć nie wierzy w sny
podły żywot zakłada okulary kusi
narodziłem się po raz drugi
martwy za życia niejeden świat
stoję blisko widząc to wszystko
nie pojmuję ogromu żądzy
błądzę tulę swoje troski
oczy smutny wyraz dni
przecięta wstęga nic nie znaczy
Yaro, 27 april 2014
sam bóg prowadził go przez czas mroczny
wojny głód budował świat nie taki prosty
źli ludzie zniszczyli obraz boski
wśród uliczek pośrodku tłumu odnalazł go
powierzył nas w opiekę
gdy wolność nie była z człowiekiem
kajdany kraty dla tych co chcieli przestrzeni
polowali by zmienić świat w piekło
dał świadectwo prawdzie
rozumiał czego człowiekowi poczciwemu brakuje
rozmawiał z najwyższymi na ziemi zmienił zło
na tolerancje wobec innych
każdy powie że był z bogiem
modlimy się
na znak pokoju łączymy się brat z bratem
biały gołąb na barce
Yaro, 26 april 2014
wychodzę na balkon palę skręta
nikt o mnie nic nie wie
nikt nie pamięta
patrzę na las brzozowy prawie zielony
wiosna w sukni kwiatowej
zwierzęta krzątają się w ukryciu
żyją chwilą nie myślą o świętach
pan karmi ziarnem i prawdą
człowiekowi trzeba więcej i ciągle mało
nie starcza do pierwszego
mam balkon papierosy karmiony wiedzą
wszystko zapijam piwem
nie pragnę niczego
żona czasem mnie ochrzci
amen
Yaro, 25 april 2014
ciemnogrodzie skupiony w niewiedzy
za kilka drobnych ciche modły
za dnia grzeczny w nocy podły
pragniesz do nieba
nie tędy kręta droga
wyroki boskie nieodgadnięte
snujesz podstępy podstawiasz nogi
człowieku bestio wrogi
ciemne ścieżki badasz
zrobisz wszystko by się tylko przyczaić
czy dostaniesz karę
czy tak można
jakbyś mógł zabił byś dla imienia
boisz stróża co ostatni światło gasi i zagląda do swych zapoconych gaci
miętoli banknot spory
spuszczony ze smyczy koń parska na blat wąski
Yaro, 25 april 2014
powiedz mi
że zostaniesz u mnie na noc
pragnę kilku chwil zapamiętać cię
w rozmowę w pleść cichy szept
z wiosną przyjdź
dotknij mnie że to nie sen
całe życie marzę o kobiecie
wymyśliłem cię jak wymyślam wiersz
niech płynie w nas sens
zgłębiam miejsca nieodkryte
dobiłem na stały ląd
do ciebie nie daleko stąd
otwórz szeroko oczęta zapłakane
milczeniem przywołaj mnie
polem będę szedł z kwiatem polnym
teraz gdy nie mam snów
ocieram łzy w ostatni list
przybiegnę spłoszony ze stadem szarych łabędzi
Yaro, 25 april 2014
kierat kręci się w tą samą stronę
koło fortuny toczy losem
bezbarwny świt budzi ptaki
a my spoceni w swoich łóżkach
robimy grzeczne dzieci
świat daje i odbiera
nocą krążą sowy wygłodniałe duchy nocy
lisy w norach tulą młode
rudy kolor jest fałszywy
trzymam się tej maksymy
ile to wody niesie przeznaczenie
brzeg daleki na oceanie chwili
kilka sekund żyjemy
sen przychodzi niespodziewanie
odchodzi w odchodzenie nieznane